Artykuły

„Pobawimy się?” – recenzja książki Piji Lindenbaum

W artykule pt. "Szwedzka literatura dla dzieci" autorstwa Birgitty Fransson czytamy: "Bliskość wobec dziecka, usytuowanie dziecka w centrum uwagi, próba spojrzenia z jego perspektywy to cechy nadal charakteryzujące szwedzkie książki obrazkowe, a nawet literaturę dla nieco starszych dzieci. Autor i ilustrator patrzą na dziecięcych bohaterów swych książek z szacunkiem, pozwalają im na bycie ludźmi pełnymi zalet, ale i wad, wyrażają solidarność z nimi. Nasze książki dla dzieci są dziś rzadko kiedy moralizujące, co nie wyklucza podejmowania przez nie kwestii natury etycznej. Ale to właśnie artystyczna i literacka jakość jest dziś najważniejsza, a nie pedagogika. Lennart Hellsing, najwybitniejszy szwedzki poeta piszący dla dzieci, stwierdził już w latach 60-tych, że 'każda pedagogiczna sztuka jest złą sztuką, za to każda dobra sztuka jest pedagogiczna'".

Dlaczego nie warto czytać w myślach

Nie jest trudne do wyobrażenia, że kilka osób obserwuje tę samą sytuację (np. słucha tego samego wykładu, ogląda ten sam film, czyta tę samą książkę, obserwuje tę samą sprzeczkę), a ma na jej temat zupełnie różne spostrzeżenia, refleksje, inaczej ją ocenia, zwraca uwagę na różne szczegóły. Jak to możliwe? Jeden wspólny bodziec i tak wiele różnych reakcji? Irvin Yalom pisze, że prawdopodobnie jest tylko jedno wyjaśnienie: każdy ma swój własny świat wewnętrzny (zbudowany z myśli, przekonań, doświadczeń itd.) i przez jego pryzmat postrzega i interpretuje zdarzenia. Wydawałoby się, że język umożliwia ludziom budowanie pomostów między ich światami wewnętrznymi.

O współczuciu – krótko i prosto

Każdy z nas doświadcza niepowodzeń i pomyłek. Errare humanum est. Różnimy się jednak sposobem, w jaki komentujemy je sobie w myślach (Ale ze mnie idiota…, Jak mogłem postąpić tak głupio). I tak jak całkowite wyeliminowanie pomyłek z naszego życia może okazać się niemożliwe (i w gruncie rzeczy – niewskazane), to już sposób, w jaki je komentujemy - zależy całkowicie od nas. Warto popracować nad tym, jak myślimy o naszych osobistych porażkach, by stały się dla nas drogowskazami, a nie życiowymi znakami stopu.

Najważniejsze książki przeczytane w 2014 roku

Poprosiłam osoby tworzące inspeerio, by wybrały z wszystkich książek, które przeczytały w 2014 roku, tę jedną jedyną, która wywarła na nich największe wrażenie. Wiem, nie jest zadanie proste – bywa że opisywanie ważnej dla siebie książki jest częściowo obnażaniem siebie samego. Tym bardziej jestem wdzięczna za te osobiste i pełne refleksji recenzje i tym gorliwiej polecam poniższe zapiski.

Recenzja książki: „Najlepsi przyjaciele” Moni Nilsson i Elin Lindell

Pielęgnujmy nasze marzenia, bo gdy je spełniamy, często pchamy świat do przodu i zmieniamy swoje życie na lepsze. Pamiętajmy jednak, by pielęgnować je dla siebie, a nie przerzucać ich na nasze dzieci. To wcale nie muszą być także ich marzenia... Co ryzykujemy nie stosując tej zasady? Wspaniale pokazuje to książka Wydawnictwa Zakamarki pt. „Najlepsi przyjaciele”.

W jaki sposób przeszkadzamy sobie w realizacji celów i rozwiązywaniu trudności? Cz. 1

Wyobraźmy sobie, że Magda stawia sobie cel: za 2 tygodnie chciałaby celująco zdać egzamin. Profesor, który będzie sprawdzał poziom przyswojenia materiału jest według niej bardzo wymagający. Magda, zamiast po prostu się uczyć, pierwszy tydzień spędza na rozmowach z koleżanką, która ma już go za sobą.

Próba miłości. Jak pokochać cudze dziecko – recenzja

"Próba miłości" ma formę dialogu pomiędzy małżonkami, którzy opowiadają swoją wspólną historię. Sprawia to, że czytelnik czuje się, jakby został zaproszony na chwilę do domu autorów - dyskretnie przysiadł na fotelu w pokoju i przysłuchiwał się niezwykle intymnej, pełnej emocji dyskusji. Trudno bowiem pozostać obojętnym dla tej historii, która wywołuje raz śmiech, raz niedowierzanie, następnie zgrozę, ulgę, a na końcu... No właśnie, czy zakończenie tej historii jest szczęśliwe?

„Dialog zamiast kar” – książka dla każdego (rodzica)

Scenka rodzajowa jakich wiele. Sklep, młoda mama, rozwrzeszczany dwulatek i starsza pani. Dwulatek pragnie nowego resoraka, ale już wie, że go nie dostanie. Im bardziej to do niego dociera, tym głośniej krzyczy. A im głośniej krzyczy, tym dosadniej komentuje jego zachowanie starsza pani: "Co za niegrzeczne dziecko!", "Wstydź się!", "Twoja mama powinna cię zostawić w tym sklepie i już po ciebie nie wrócić".