Od pewnego czasu mam przyjemność prowadzić warsztaty, których tematyka dotyczy formułowania celów i planowania działań zmierzających do ich realizacji. Spotkania dzielę na trzy obszary obecne przy realizacji każdego celu: cel, ja i świat. Omawiam zatem znaczenie samego celu – jaki powinien być, żeby zapraszał do realizacji, a nie zniechęcał, jak warto o nim myśleć i mówić. Oczywiście przydaje się też stary, dobry SMART. Ponieważ jednak nikt nie żyje w próżni, a działania każdego z nas obciążone są różnymi oczekiwaniami, presjami, zleceniami (często sprzecznymi), przy formułowaniu celów i budowaniu palnu ich realizacji nie sposób pomijać kontekst. Dlatego zapraszam uczestników do przyjrzenia się, jak ich cele mają się do możliwości i oczekiwań świata zewnętrznego? Czy aktualna sytuacja zewnętrzna raczej ich zachęca do działania, czy wręcz przeciwnie? Czy ich bliscy wspierają ich w realizacji, czy woleliby żeby cel uległ zmianie? Czy istnieje wiele różnego rodzaju utrudnień zewnętrznych? Jeśli tak, czy można je jakoś pokonać, zneutralizować?

I wreszcie, ja – a więc twórca celu i podmiot nadający znaczenie zastanej rzeczywistości. To, mam wrażenie, najważniejszy punkt tego rodzaju warsztatów. Zachęcam uczestników do poznawania samych siebie – do zatrzymania się przy swoich preferencjach, potrzebach, przekonaniach, wartościach, zasobach, ale też przy tym, w jaki sposób sami bojkotują własne działania i utrudniają sobie realizację celów. To szalenie cenna wiedza. Wtedy zazwyczaj mówimy też o motywacji. Nie mam motywacji – to jedne z najczęstszych słów, które padają, kiedy pytam o utrudnienia w realizacji celów. Wtedy proponuję, aby pomyśleć o swojej motywacji inaczej.

Zamiast pytać: Czy mam motywację? Czy jestem zmotywowany/zmotywowana?
Zapytaj: Do czego jestem zmotywowany/zmotywowana?

Bo przecież zawsze jesteśmy do czegoś zmotywowani! Nie można nie mieć motwacji. Jeśli zamiast uczyć się do egzaminu idziesz spać – jesteś zmotywowany do tego, by odpocząć. Jeśli w pracy zamiast z pełnym zaangażowaniem sporządzać raport parzysz czwartą kawę i wybierasz się na pogawędkę do koleżanki z pokoju obok – jesteś zmotywowany do odwlekania pracy nad raporetm. Warto wtedy zadać sobie kilka pytań. Dlaczego wybieram właśnie to (np. przyjemność zamiast pracy)? Z jakimi wartościami pozostaję w zgodzie, kiedy wybieram to działanie? Co lub kogo chronię? Co mogę dzięki temu uzyskać?

Każde działanie, które wybieramy, jest głęboko uzasadnione, choć czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jeśli jesteś zmotywowany do nierealizowania celu, odwlekania swoich działań w czasie, bojkotowania ich, może to oznacza, że wcale nie chcesz go teraz realizować? Być może to nie Twój cel, tylko ktoś Ci go narzucił? Albo realizacja celu zmieniłaby za dużo w Twoim życiu, czego wcale nie chcesz? Być może podjęcie się realizacji celu skonfrontowałoby Cię z tym, że czegoś nie potrafisz? Może ważni dla Ciebie ludzie oczekują, że zrealizujesz odmienne cele, które są nie do pogodzenia, dlatego wybierasz bierność, bezruch, bo wybór któregokolwiek celu wiązałby się ze zranieniem kogoś?

Te i inne pytania właściwie zawsze padają w procesie psychoterapii. I choć czasem trudno od razu znaleźć odpowiedzi, warto ich szukać, bo pozwalają lepiej poznać i zrozumieć samego siebie, przynoszą ulgę. Gorąco zachęcam każdego do wyrzucenia ze swojego słownika stwierdzenia Nie mam motywacji i zastąpienia go pytaniem Do czego jestem zmotywowana/zmotywowany i dlaczego? To trochę trudniejsza alternatywa, ale z pewnością rozwojowa.

Katarzyna Rawska

FreshMail.pl