Lotos jest symbolem absolutnej czystości; wyrasta z ciemnych bagien, ale pozostaje niesplamiony i niezanieczyszczony błotem. Nasiono lotosu wyrasta więc nie z ziemskiej gleby, lecz z wody i dlatego jest mu przypisywane znaczenie boskie, spontanicznie powstałe. „Zrodzony z lotosu” oznacza w swej naturze czysty, nie jak nieskazitelna dziewica, która nigdy się nie kochała i niczego nie przeżywała, lecz czysty doskonałością przekształcenia autentycznych, różnorodnych doświadczeń, mających swe korzenie w prawdziwym życiu.
Lama Ole Nydahl

Wybitne lektury zmieniają DNA duszy. Wrastają w nasze głowy i serca, zdejmując z oczu filtry [klapki?], które nam w widzeniu nie służyły, otwierają pokłady wrażliwości i/lub siły, które zawsze w nas były, czekając aż będziemy gotowi z nich skorzystać. Mogę śmiało powiedzieć, że składam się cała ze spotkań z ważnymi książkami. I z ważnymi ludźmi [czasami spotkania z jednymi i drugimi przeplatają się, gdy ważni ludzie przynoszą mi ważne książki lub gdy z przyjaciółmi mogę rozmawiać o książkach i poprzez książki]. Zdecydowanie nie byłoby mnie tu gdzie jestem teraz, gdyby nie książki, które przeczytałam i ludzie, którzy sprezentowali mi w moim życiu swoją obecność. Moje duchowe DNA zostało przez Was mocno naznaczone.

Rok 2016 był rokiem, o którym czasami myślę, że mógłby się był nie wydarzać. Tak był trudny i niezrozumiały, i w skali mikro i tej makro, która dotyka nas wszystkich. Po chwili jednak przychodzi opamiętanie i wdzięczność, bo przecież gdyby ten rok nie wydarzył się, nie mogłabym być tu gdzie jestem. A był to rok pod względem zmian najważniejszy. I bardzo doceniam, że mam za sobą pierwszy grudzień, w którym nie muszę myśleć o liście zmian do wprowadzenia w moim życiu. Rok 2016 naznaczył bowiem – zupełnie naturalnie –  priorytety nie tylko na 2017, ale i na całe moje życie.

Wśród wielu lekcji, które dał mi 2016 znaleźć można również te wyczytane na kartach “małego życia” Hanyi Yanagihary. Ta obszerna powieść o czwórce przyjaciół żyjących w Nowym Jorku – w warstwie opisanych w niej zdarzeń – bywa przytłaczająca i przerażająca. Gdy jednak wykażemy się odwagą, by świat “małego życia” wymieszać się ze swoim własnym – dzieje się magia. Im bowiem w trakcie lektury bardziej narasta w nas rozpacz, tym więcej w naszym sercu miejsca na radość i wdzięczność. Im szczerzej zaprosimy do swojego serca cierpienie, tym więcej w nim odnajdziemy wewnętrznego piękna i siły. Są książki, których lektura bliższa jest psychoterapii niż doświadczeniu intelektualnemu. “małe życie” to cudowny psychoterapeuta, wymagający, konfrontujący, wrażliwy i rozumiejący. To taki psychoterapeuta, jakiego byśmy sobie wszyscy życzyli.

“małe życie” uczy nas, że “współodczuwać” to o wiele więcej niż “zrozumieć”. Że raz na milion spotkań zdarza się takie, w którym decydujemy się zedrzeć wszystkie ochrony osłaniające nas przed cierpieniem i nie ma nic na tym świecie, czego byśmy bardziej pragnęli i co wymagałoby od nas większej odwagi. Że przyjaźń czasami równa się miłości i to tej jej odmianie najszlachetniejszej, bezwarunkowej, na którą nie trzeba sobie zasłużyć, bardziej boskiej niż ze świata ludzi, takiej o której nawet nie śmiemy marzyć. Że ból jest najdoskonalszym akuszerem życiowej mądrości i nieskazitelności. Że czasami jedno życie to za mało, by naprawić rany zadane przez człowieka, ale nawet wiedząc to nie powinniśmy zatrzymywać się w naszych zmaganiach z odwróceniem czyjegoś przeznaczenia.

“małe życie” to dla mnie też traktat o tym, jak nie pozwolić  w nasze życie wślizgnąć się cynizmowi. I choćby nasze lęki nieustannie namawiały nas do chowania się za jego niezawodną tarczą, cynizm jest zawsze opowiadaniem się po stronie przegranej. Moralnie gorszej, duchowo słabszej, po prostu małej.

Do widzenia roku 2016. Witaj roku 2017. Roku bez planów, o który boję się jak nigdy, będąc równocześnie o niego jak najbardziej spokojna. Do zobaczenia!

PS Cytat z Lamy Ole Nydahl niech będzie moimi życzeniami noworocznymi dla Was. Życzę Wam autentyczności i różnorodności mających korzenie w prawdziwym życiu. Niech to będzie rok, w którym zakwitną lotosy.

PS 2 O mojej [i nie tylko mojej] książce roku 2014 przeczytacie tutaj. Książki roku 2015 inspeeriowego zespołu poznacie tu i tu. Udało mi się nawet dotrzeć do analogicznego posta z 2013 [!] roku, gdzieś pouciekały zdjęcia, ale tekst znajdziecie pod tym linkiem.

PS 3 W tym tygodniu opublikujemy pozostałe najważniejsze książki 2016 ekspertów naszego portalu.

 

FreshMail.pl