Od 7 lat, razem z zespołem i recenzentami opsychologii (wcześniej inspeerio), opowiadamy Wam o tym, co dla nas ważne. Te opowieści potrzebują odwagi, decyzji o odsłonięciu się, o byciu blisko siebie i blisko Was. W naszych słowach znajdujecie więc nasze otwarte serca, to, czym żyjemy, czym pracujemy. Rozmowy o wartościach, to również rozmowy o tym, co intymne, bliskie, wrażliwe. Ale dobrze wiemy, że mówimy do ludzi, którzy potrafią te historie uszanować, ugościć, dzięki którym i w których historie te rosną dalej jak łąki, jak drzewa.

Kiedy czytałyśmy Wasze urodzinowe odpowiedzi przyszło i wzruszenie, i wdzięczność za zaufanie, które podarowaliście nam razem z Waszymi opowieściami: o tym, czym żyjecie, czym pracujecie, o tym, co w Was teraz wrażliwe, co ważne. Z radością dzielimy się Wami ze światem. Niech się sieje!

Ubuntu! (Jesteśmy, bo Wy jesteście).


Sabina i Maria

***

Przeczytałam te trzy pytania i na wszystkie trzy mogłabym odpowiedzieć jedną książką: Sarah Peyton, Your resonant self.

Ziarno, bo pozwoliła mi delikatnie dotknąć mojej śpiącej miłości do siebie i innych i od tamtej pory cały czas się rozkręca. Oczywiście miłość do samej siebie potrzebuje uwagi i troski i liczę, że będzie tak, jak piszecie – że wyrośnie piękna i silna .

Droga, bo pomaga w przejściu przez różne fazy braku miłości. Leczy. Z ogromną przyjemnością wracam do medytacji parę razy w tygodniu, w zależności od tego, która akurat do mnie najbardziej mówi. Od pierwszego rozdziału wiedziałam, że to będzie książka mojego życia, której nie odsprzedam (nurt minimalizmu, wiele książek odsprzedaję/oddaję :)))

Rewolucja, bo wierzcie, albo nie, ale przed tą książką naprawdę nie wiedziałam, co oznacza kochanie siebie i dobry, wspierający wewnętrzny dialog. Znaczy, nie tak, że nie wiedziałam w teorii. W teorii było jasne. Ale dopiero po tej lekturze byłam w stanie to rzeczywiście całą sobą poczuć. (o tej książce już na portalu pisaliśmy, zajrzyjcie tutaj. przyp. red.)

Gdybym miała wymienić inne książki, niż tylko tę jedną:
ZiarnoAbraham Maslow, „Motywacja i osobowość„. Ta książka przedstawiała jasno relacje matki i dziecka, dokładnie rozwijała koncepcje potrzeb (które w szkole jednak są baaaardzo okrojone) i jakoś tak stanowiła dobrą bazę jeśli chodzi o minimalną wiedzę psychologiczną.

Droga – Chyba „Mózg i serce – magiczny duet” Doty’ego. Bo dokładnie tak chcę iść przez życie – kształtując swoje sieci neuronalne (:)) i z otwartym sercem. (o tej książce na opsychologii pisaliśmy już wcześniej aż 2 razy – tu i tu. przyp. red.)

Rewolucja – to książka, której nie czytałam i z jakiegoś powodu się boję, chociaż stoi na półce już dłuższy czas.

Eta kobi. Mam wrażenie, że wniesie coś ważnego i czekam, aż poczuję, że to właściwy moment. Pozdrawiam ciepło.


***

Książki ziarna to dla mnie przede wszystkim „Kat miłości” Yaloma oraz „Rodzinna Karuzela” Carla Whitakera oraz Augustusa Y. Napiera. To były chyba pierwsze przeczytane przeze mnie książki, które odnosiły się do tego co jest sednem i sensem psychoterapii. Pozostawiły mnie pełną myśli o tym, że rodziny, pary i osoby, które przychodzą do mnie są pełni zasobów, siły i mocy, którą jedynie czasem trzeba obejrzeć z innej strony. (o tej książce pisaliśmy już dla Was na portalu – nasza recenzja tutaj. przyp. red.).

Poczucie humoru, obecne w „Rodzinnej Karuzeli” doprowadzało mnie do łez, choć czasem były to łzy goryczy, smutku lub wzruszenia. Przy „Kacie miłości” też niejeden raz się wzruszyłam, pełna uznania dla odwagi i wytrwałości rozmówców Yaloma. To właśnie oni, bardziej mnie wzruszali i poruszali niż same interwencje terapeutyczne. Wtedy zrozumiałam, że najgłębszym sensem prowadzenia psychoterapii jest dążenie do autentycznego kontaktu, bycia przy tym co ważne i dotykające ciała, umysłu, emocji. Do tych dwóch książek także często wracam, dlatego też są dla mnie nie tylko ziarnami, które coś we mnie zasiały, ale i książkami drogami.

Jednak gdy pierwszy raz pomyślałam o „książce drodze” to przypomniałam sobie o dwóch innych pozycjach, które opisują drogę życiową ich bohaterów. Jedną z nich czytałam już dawno i mogłabym ją umieścić właściwie także w rubryce książka ziarno, a także książka rewolucja. To „Byłam po drugiej stronie lustra” Arnhild Lauveng. Książka o niesamowitej bohaterce, która zmagając się z chorobą psychiczną nie rezygnowała ze swoich marzeń, związanych z profesją psychologa. Obecnie jest psycholożką kliniczną i osobą, której droga inspiruje nie tylko osoby doświadczające choroby psychicznej. Mnie niezwykle poruszyła codzienność, którą opisuje autorka. Ta codzienność bywała okrutna, czasem odarta z godności, ze względu na to w jaki sposób traktowano chorą na schizofrenię kobietę. Te opisy, te fakty budziły we mnie głęboki sprzeciw i złość. Książka pokazała mi jednak jak złość i sprzeciw można obrócić w walkę o sprawiedliwość i wzajemne wsparcie w drodze do realizacji marzeń i planów.

Podobna złość charakteryzowała bohatera książki będącej życiowym rozliczeniem z przeszłością Didiera Eribona. Mówię tu o „Powrocie do Reims”, książce niedawno wydanej w Polsce. To opowieść o trudnej drodze odkrywania własnej inności, obcości, dystansu… o szukaniu ścieżek porozumienia z rodziną, oddaloną od zrozumienia dylematów głównego bohatera. Po latach Eribon pokazuje zarówno swój własny trud i ambiwalentne uczucia wobec swojego pochodzenia jak i stara się zobaczyć świat z drugiej strony, wchodząc w buty osób, które były dla niego bliskie, ale także bardzo dalekie emocjonalnie i intelektualnie. To naprawdę niezwykła opowieść mówiąca o wyboistej drodze życia, w którym nic nie jest czarne ani białe.

Książką rewolucją była dla mnie była o dziwo pozycja odwołująca się do korzeni psychoanalitycznych. Nie jestem szczególną fanką psychoanalizy. Pracuję integrując nurty systemowy i ericksonowski, ale po „Co się dzieje z tym dzieckiem? Interwencje psychoanalityczne w pracy z rodzinami i małymi dziećmi” Emanuela Louise i Elizabeth Bradley sięgnęłam ze względu na ciekawość dotyczącą pracy ośrodka z Tavistock z rodzinami , a także ze względu na rekomendacje pochodzące od terapeutów systemowych. Rzeczywiście, to była rewolucja w moim myśleniu o rodzinach z małymi dziećmi. Doceniłam to co jest tak ważne w psychoterapiach wywodzących się z psychoanalizy- rolę fantazji, interpretacji, myśli na temat dziecka w budowaniu relacji z nim i relacji w całej rodzinie. Cały czas wracam do tej książki, korzystając z niej w myśleniu o rodzinach, z którymi się spotykam, a także o własnej rodzinie.

***

Cześć! 🙂 Po pierwsze wszystkiego najlepszego z okazji urodziny! Trzymam kciuki za rozwój portalu w duchu wartości, o których pisze Pani Sabina: autentyczności, współczucia i różnorodności. Kolejnych wspaniałych lat edukowania i uwrażliwiania na tematy związane z psychologią! ❤
Po drugie, dziękuję za to zadanie. Mogłam się przyjrzeć temu, jakie książki rzeczywiście na mnie wpłynęły, co po sobie zostawiły, które były ziarnem, a które zupełnie wywróciły moje życie do góry nogami. I którym autorom już zawsze będę wdzięczna za pokazanie mi nowych dróg.


1. Książka-ziarno to „Neurotyczna osobowość naszych czasów” Karen Horney. Podsunęła mi ją terapeutka po około 8 miesiącach wspólnej pracy w gabinecie. Czytałam ją, na zmianę otwierając oczy szeroko ze zdziwienia albo płacząc. Pierwszy raz zrozumiałam, jaka jest różnica między strachem a lękiem. I że nie jestem sama z moim neurotyzmem, głodem miłości, napadami lęku. To ziarno kiełkuje do tej pory. Od jego zasiania czuję, że mój proces leczenia stał się pełniejszy, ponieważ zrozumiałam, jaka jest moja natura. I mogłam zacząć ją akceptować, a nie wypierać, szarpać się ze sobą.


2. Książka-droga to „Wybieraj wystarczając dobrze”, zbiór wywiadów Agnieszki Jucewicz z psychologami i psychoterapeutami. Już samo czytanie tej książki było drogą. Towarzyszyła mi w podróży, czytałam ją w pociągu do Krakowa, w samochodzie, w busie. Wszystkie wywiady były dla mnie wartościowe i wracam do nich w całości albo do wybranych fragmentów, żeby sobie przypomnieć, że wystarczająco dobre życie może dawać satysfakcję. Najczęściej czytam wywiad z Zofią Milską-Wrzosińską „Czarno to widzę”. Jest dla mnie drogowskazem i przypomina, że nie muszę zmieniać się na siłę (o ile taka zmiana jest w ogóle możliwe) z pesymistki na optymistkę i że pesymizm ma swoje zalety.

3. I w końcu książka-rewolucja, prawdopodobnie najważniejsza książka, jaką do tej pory przeczytałam, to „Kat miłości” Irvina D. Yaloma. Nie wiem, która z opowieści psychoterapeutycznych zrobiła na mnie największe wrażenie, chyba każda na swój sposób, ale przede wszystkim Yalom sprawił, że dopuściłam możliwość różnych zakończeń terapii i tego, że niekoniecznie muszę osiągnąć pełną akceptację i wszystkie cele, z jakimi na nią szłam. To było dla mnie wyzwalające uczucie. Poza tym z każda kolejną przeczytaną stroną coraz bardziej rozumiałam, że jestem w złym miejscu, źle wybrałam i czas to zmienić. Dzięki książce-rewolucji rzeczywiście zrewolucjonizowałam swoje życie i w październiku, w wieku 27 lat, rozpoczynam studia psychologiczne.
Jeszcze raz najszczersze życzenia! ❤️

***

Dziękuję za wymyślenie zadania, które zachęciło mnie do przycupnięcia na chwilę w tej wiecznej pogoni i zastanowienia się. #7latopsychologii wszystkiego najlepszego i dalszego dawania do myślenia! 🙂

  1. A ja zacznę z zupełnie innej strony. Pomimo tego, że rozmawiamy o książkach o tematyce z reguły psychologicznej, dla mnie książką-ziarnem jest… cała seria „Ani z Zielonego Wzgórza”. Ania pokazała mi, jako mała dziewczynka małej dziewczynce, jak piękny może być świat widziany oczami człowieka, którego serce przepełnia wdzięczność i miłość do tego, co go otacza. I tym piękniejszy jest ten świat, im więcej Ty jesteś w stanie mu zaoferować. Wraz z czytaniem kolejnych tomów widać jak Ania dojrzewa – dojrzewałam i ja. Zarówno jako czytelnik, jak i człowiek – zmieniały się moje priorytety, mój światopogląd, moje marzenia. Jak każdego z nas spotkało mnie wiele złego, jak i dobrego. Ale dzięki Ani wciąż pamiętam, by dbać o swoją wewnętrzną dziewczynkę i z taką samą radością wciąż dawać, nie przestawać wierzyć i mieć nadzieję – bo „jutro jest wolne od błędów”.
  1. Książką-drogą została u mnie „Siddhartha” Hermana Hessego. Podróż głównego bohatera jest metaforą życia, podczas którego próbuje odpowiedzieć na pytanie o jego prawdziwy sens oraz źródło mądrości i spokoju ducha. Tytułowy Siddhartha spotyka na swojej drodze wielu ludzi oraz odwiedza wiele miejsc, które zdają się mieć ogromny wpływ na jego życie. Jednak ostatecznie odnalezienie tego pradawnego, mistycznego „sensu życia” okazuje się niemożliwe – jest on bowiem głęboko ukryty w czeluściach naszej duszy. A ścieżka do siebie samego bywa długa i kręta. Tym samym każdy zakręt na naszej drodze nie jest przeszkodą – a jedynie zbliża nas do poznania. „Siddhartha” nauczył mnie, że nie ma nic w złego w tym, że nie wiemy, czego chcemy od życia, gdzie leży nasza kraina szczęścia – w myśl powiedzenia Ralpha W. Emersona „Happiness is a way of travel, not destination” – od tego przecież jest życie 😉
  2. I odnosząc się tu do wspomnianej wyżej drogi – książka-rewolucja znalazła mnie na życiowym zakręcie. W ciągu ostatnich paru miesięcy moje życie wywróciło się do góry nogami. Pozycja Pia Mellody, znanej amerykańskiej psychoterapeutki, o dość chwytnym tytule „Toksyczna miłość” trafiła do mnie w idealnym momencie. Książka ta pokazała mi, że to, co uznawaliśmy za coś normalnego, pięknego może wcale takie nie być. Że na to, jak postępujemy może mieć nie tylko wpływ nasz umysł czy emocje – ale pewne wyuczone schematy, które wykształciliśmy z biegiem lat dostosowywania się do okoliczności, w jakich przyszło nam żyć. Rewolucją było dla mnie odkrycie, dlaczego postępowałam tak, a nie inaczej, jeszcze większą zaś to – że może być inaczej. Czytając kolejne akapity, co chwila wykrzykiwałam ze zdumieniem – „Ktoś napisał książkę o mnie!”. I właśnie to dodało mi największej otuchy – myśl, że na świecie są ludzie, którzy mają podobny problem do mnie oraz fakt, że sobie z nim poradzili. To chyba największa i najważniejsza rzecz, jaką może zyskać człowiek na życiowym zakręcie – nadzieja. I ta pozycja mi ją dała.

***

Zacznę od rewolucji…😊

  1. Książka-rewolucja. „Zrozumieć ACT. Terapia akceptacji i zaangażowania w praktyce” – moim wywrotem okazał się fakt, że mimo trudności, można i nawet trzeba żyć zgodnie ze swoimi wartościami. Nie uciekamy od lęków, trudności i niepokojów. Niech sobie będą! Książka, która łączy wszystko, co moje: Mindfulness, Gestalt, teorię umysłu. A z niej wyszło mnóstwo inspiracji i innych książek.
  1. Książka-ziarno. „Prawda i metoda. Zarys hermeneutyki filozoficznej” H.G.Gadamer. Czytana na studiach, później wielokrotnie – lecz już inaczej. Książka traktująca o fenomenologii – języka, rozmowy, dialogu. Skończoność człowieka sprawia, że pełnię sensu naszych słów i myśli można tylko rozwijać dyskursywnie. Książka zasiała pewność co do kierunku rozwoju osobistego, miłość do rozmów i humanistyczne podejście do świata.
  1. Książka – droga. „Nieobecni. Jak powrócić do doświadczania swojego życia”. Książka, z której zakreślałam na Kindlu całe fragmenty, mogące się przydać nie tylko mi, ale i znajomym, przyjaciołom. Książka – droga, bo prowadzi nas przez szereg współczesnych wyzwań i diagnoz sytuacji. Książka o nas. O potędze Teraz. I autentyczności. Podsumowując, odnoszę wrażenie, że to są wciąż i wciąć książki o tym samym, tylko innymi rękami napisane. Mądre, dobre książki o autentycznym życiu i wartościach.

***

Książka ziarno„Neuronauka w psychoterapeutycznym procesie zmiany”. Jestem świeżą absolwentką psychologii szukającą pomysłu na siebie i zafascynowaną neuropsychologią. Wspomniana pozycja pokazała mi, że wiedza na temat funkcjonowania mózgu nie musi być zarezerwowana tylko dla lekarzy, wręcz przeciwnie – zaznajomienie z nią pacjenta może mu pozwolić zrozumieć mechanizmy trudności, a co za tym idzie otworzyć go i zmotywować do dalszej pracy 💪.

Książka droga„Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć”. Warto do niej wracać, by przypomnieć sobie, żeby żyć we WŁASNYM tempie i zajmować się sprawami DLA NAS ważnymi. Pierwszym o co powinniśmy dbać jest nasz komfort i nasze zdrowie psychiczne, a tak często w codziennym biegu to bagatelizujemy popadając w rutynę i tracąc radość z każdej chwili 🌹.


Książka rewolucja „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach”. Od zawsze uwielbiałam chodzić po lesie licząc, że natknę się na zwierzynę. Ta książka dała mi niesamowicie dużo do myślenia na temat tego jak inteligentne są dzikie zwierzęta i jak niewiele wiemy o stworzeniach żyjących wokół nas (wiedzieliście, że jelenie, w pobliżu których żyje wataha wilków cechuje niższy poziom stresu?). Uświadomiłam sobie, jak bardzo człowiek zaburza delikatną równowagę w przyrodzie. Po przeczytaniu tej książki informacja o dwóch zastrzelonych polskich wilkach była dla mnie jak uderzenie obuchem w głowę 🐺.

***

Oto książki, którymi chcę się z Wami podzielić 🌸

Książka ziarno„Saga Puszczy Białowieskiej” autorstwa Simony Kossak. To książka o tym co bardzo mnie porusza. O jednej z najwartościowszych enklaw polskiej dzikiej przyrody – o tym jak ważna jest jej ochrona, jak kształtowała się historia tego miejsca oraz jak wygląda życie w Puszczy Białowieskiej, z dala od cywilizacji. To także książka o silnej kobiecej postaci – Simonie Kossak – wojowniczce znanej z bezkompromisowości, która czasem jest nieodzowna aby ochronić to, co ważne. Ta książka zasiała we mnie ziarno ekologicznej aktywistki i zwiększyła świadomość na tematy przyrodnicze 🌳🍃Książka droga – „Przypadek to nie wszystko. Moje życie psychologa społecznego”, której autorem jest Elliot Aronson. Pierwszy raz przeczytałam ją w czasach studenckich i jest to jedna z ważniejszych książek w moim życiu. Wskazała mi kierunek w którym chciałabym się rozwijać, dostarczyła sił i wiary, że możliwe jest więcej niż nam się wydaje. Wracam do tej książki co jakiś czas i za każdym razem daje mi wspierający przekaz, który w danym momencie jest mi potrzebny. Na przykład – że kryzysy zdarzają się każdemu, można z nich wyjść obronną ręką i odnieść niesamowity sukces w życiu.

Książka rewolucja – „Zabawa. O uczeniu się, zaufaniu i życiu pełnym entuzjazmu.”, której autorem jest Andre Stern – człowiek, który nigdy nie chodził do szkoły. Czytając tą książkę często miałam poczucie, że nietypowe pomysły Andre są giga wartościowe i szkoda, że słabo rozpowszechnione. Ta książka zmieniła moje podejście do wychowania dzieci, a także do samej siebie bo pozwoliła mi skontaktować się z moim wewnętrznym dzieckiem na innym poziomie – dać sobie ogromną dawkę wolności i przyzwolenia sobie na zabawę oraz pielęgnowanie kreatywności. Z okazji #7latopsychologii życzę Wam wszystkiego co najlepsze 😊🎂.

***

Książka ziarno„Czując – rozmowy o emocjach”. Tę książkę przeczytałam dosyć niedawno i muszę przyznać, że bardzo na mnie wpłynęła. Zasiała we mnie przede wszystkim chęć pracy nad emocjami – nad tym by ich nie wypierać czy wciskać komuś innemu, ale by być świadomym i próbować zrozumieć co we mnie „siedzi”. Każdy z wywiadów, ukazał emocje od innej strony – podkreślił, że są czymś normalnym i że nie powinno się od nich uciekać. Czuję, że po przeczytaniu tej książki, zyskałam większą akceptację do wyrażania swoich uczuć, jednak praca nad emocjami to długi proces, który wymaga ode mnie uwagi i troski.

Książka droga„12 życiowych zasad” Jordana Petersona to nie jest kolejna infantylna motywacyjna książka, jak mogłoby się wydawać. Nie zawiera ona banałów, ale nawiązuje do badań psychologicznych, filozofii czy dzieł literackich. Zabieram z niej dla siebie, to by uważnie obserwować rzeczywistość, by podążać za tym co wartościowe oraz zasadę „nie porównuj się z tym, kim inni są dzisiaj, ale z tym kim ty byłeś wczoraj”. Zasada ta, trafiła do mnie najbardziej, bo żyjemy w czasach gdzie łatwo porównywać się z innymi i ich osiągnięciami, jednak jedyną osobą z którą powinniśmy się porównywać jesteśmy my sami! I mogłabym się rozwodzić nad każdą zasadą i nad tym co z niej zabieram dla siebie, jednak nie
wystarczyłoby tutaj miejsca by się tak rozpisać. Dlatego polecam wszystkim, którzy szukają życiowych mądrości.

Książka rewolucja – pierwsze skojarzenie to „Śmiertelni nieśmiertelni” Kena Wilbera, książka która niesamowicie mnie poruszyła i dała inne spojrzenie na życie i śmierć człowieka. Jest to lekcja akceptacji
tego, co życie nam przynosi, czyli zarówno radości jak i cierpień. Szczera i poruszająca – jedna z najważniejszych książek jakie przeczytałam, do której fragmentów nadal wracam. Trudno było mi wybrać 3 wartościowe książki dlatego, że jest ich dużo więcej. Jednak te, wpadły mi na myśl jako pierwsze i chyba wpłynęły na mnie najbardziej. #7latopsychologii wszystkiego dobrego ❤️.

***

Książka ziarno„Żyj wystarczająco dobrze”– Moje najnowsze odkrycie. Czytając ją z rozdziału na rozdział widzę po kolei maleńkie cząstki samej siebie. Czemu akurat książka ziarno? Ponieważ zasiała we mnie świadomość o moich problemach. Świadomość że nie tylko ja mam tak w swoim życiu. Podlewana spowoduje, że moje problemy zaczną być rozwiązywane, powoli, jeden po drugim. Proces, który potrzebuje dużo czasu, mojej uwagi i troski o samą siebie, żebym wyrosła znów, tym razem piękniejsza i silna.

Książka droga „Tao kubusia Puchatka” – Jedna z pierwszych ważnych książek w moim życiu, która zmieniła postrzeganie samej siebie, świata. Która wzbogaciła mnie wewnętrznie i dała ogromna szanse na własny świadomy rozwój i prace nad sobą. Czytana po raz pierwszy w wieku 14 lat, jednak wtedy nie zrozumiałam głębi płynącej z jej treści. Musiałam do niej wrócić. I wracałam już nieraz. „Świadomość” to chyba słowo klucz, które jest głównym przekazem płynącym z niej.

Książka rewolucja – „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo” – Poruszenie to zdecydowanie za mało by określi to, jak poczułam się po przeczytaniu tej książki. Wywrócenie. To chyba słowo klucz. Jest to jedna z tych książek, po skończeniu której Twoje życie nagle się urywa. Kilka dni po prostu egzystujesz, dochodząc do siebie. Nie wiesz co myśleć, a jedyna myśl zaprzątająca Twoją głowę brzmi „Jak mogę zmienić ten świat? Zaraz! Teraz! Natychmiast!”. Książka pokazuje prawdę o tym, jak powstają nasze ubrana. Teraz boli mnie pójście na zakupy, boli mnie marnowanie tak wielu sił, materiałów, energii i setki innych rzeczy, które marnowane są na darmo tylko po to żeby w sklepach był ogromny wybór, aby potem masę z tych rzeczy trafiało do śmieci.
Do tej pory nie otrząsnęłam się po tym, co w niej przeczytałam. Jednak za jedno jestem jej bardzo wdzięczna. Za świadomośc, którą dzięki niej zyskałam.
To 3 ważniejsze książki, które znalazły miejsce w moim sercu i zakorzeniły się w nim bardzo głęboko. I choć mam ich w nim o wiele, wiele więcej, to te zasłużyły na największe wyróżnienie ❤️ #7latopsychologii wszystkiego najlepszego!

***

Dla mnie książka – ziarno to ” Pięciu nieudanychBeatrice Alemagna, ponieważ czytam ją w kółko wszystkim dzieciakom, z którymi pracuję i wtedy doświadczam ich wzruszenia i zaskoczenia. One mówią mi o tym, że to cudowne uczucie, że nie trzeba być idealnym i że one też są w sam raz, takie jakie właśnie są teraz.Widzę wtedy jak pomalutku rośnie w nich spokój, odwaga i akceptacja siebie. A także akceptacja tego trudnego kawałka, o którym nie chcą lub nie lubią mówić w gabinecie.

Książka – droga to „Terapia zabawą Garry L. Landreth, ponieważ ma w sobie opis sposobu pracy z dziećmi, który całkowicie odpowiada moim życiowym wartościom. Naturalność, ciekawość dziecka i towarzyszenie mu w zabawie jako klucz do zrozumienia go. Wiele razy pomogła mi w walce z rutyną i zmęczeniem, podsuwając rozwiązania.

Książka- rewolucja to „Stając się sobą. Pamiętnik psychiatry” I. Yaloma. Poruszyła mnie w swojej łagodności, ale też szczerości. Zostawiła mnie z myślą, która mnie nie opuszcza. Rób to, co kochasz bez względu na przeciwności.

***

Moja książka-ziarno to ‚Gdziekolwiek jesteś, bądź’ Jona Kabata-Zinna. To właśnie ona zasiała we mnie maleńkie nasionko uważności, które kiełkuje i rozwija się od wielu lat. Teraz, jako mama i przyszła pedagog pragnę siać ziarna uważnej obecności i pielęgnować je wśród dzieci i ich rodziców, opiekunów. Lektura ‚Gdziekolwiek jesteś…” sprawiła, że znalazłam swoją ścieżkę zawodową i sposób własne doświadczanie codzienności.

Książka-droga to zdecydowanie ‚Biegnąca z wilkami’ Clarissy Pinkoli Estes. Wracam do niej regularnie i za każdym razem odkrywam nowe sensy. Jest moim talizmanem, drogowskazem, przewodniczką po świecie kobiecej natury. Zainspirowała mnie do uczestnictwa i prowadzenia kobiecych kręgów. Obudziła wiarę w siostrzeństwo.

Książka-rewolucja to „W głębi kontinuum” Jean Liedloff. To dzięki niej uwierzyłam w swoją intuicję i to, że jestem kompetentną, wystarczająco dobrą mamą. W pełni zrozumiałam, jak ważne w relacji mama-dziecko są bliskość, dotyk, moja emocjonalna dostępność i zaangażowana obecność. Jak istotne jest zaufanie dziecku od samego początku i jego podmiotowe traktowanie. Jak ważne jest bycie przy dziecku jak koliber, który obserwuje i reaguje wtedy, gdy jest potrzebny, nie przeszkadza, nie otacza nadmierną opieką, ale też nie lekceważy.

To trzy książki, których lektura zmieniła moje życie bezpowrotnie.

***

Książka ziarno : Mindfulness – trening uważności, Williams Mark , Penman Danny – książka, która zasiała we mnie ziarno uważności i zapoczątkowała prawdziwą pracę nad sobą i praktykowanie uważności. Niesamowicie było odkryć, jaką przyjemnością jest uważny oddech.

Kłamstwa, którymi żyjemy. Jon Frederickson – Książka, którą polecam wszystkim, bo jest fantastyczna. Dla każdego, a szczególnie dla psychoterapeutów, ich klientów i osób, nie zainteresowanych terapią. Otwiera oczy.

Program zmiany sposobu życia. Young Jeffrey -> świetna książka do terapii schematów, przede wszystkim pokazała mi rzeczy nieoczywiste, książka droga do stawania się lepszą wersją siebie.



***

Jakby tak te trzy punkty zawrzeć w jednej książce to z pewnością byłaby to Brene Brown „Z odwagą w nieznane”, bo pisze tak pięknie i zarazem zwyczajnie o przynależności i byciu przy sobie,że przy każdym zdaniu mówię sobie „Przecież ta Brene pisze o mnie”. Byłaby dla mnie ziarnem, drogą i rewolucją,ale z racji,że muszę wybrać – niech będzie ziarnem. Ale takim dużym ziarnem. Mam nadzieję,że kiedyś do tego ziarna wrócę. (O tej książce pisaliśmy już na portalu <3 – nasz tekst znajdziecie tutaj).

Mam chyba trudność z książkowym Wow, z książkową rewolucją, bo w wielu znajduje małe rzeczy,które chwytają za serducho, ale chyba jeszcze nigdy cała książka nie wywrociła mojego świata do góry nogami. No może poza Brene ;). Ale niech będzie… „Dziecko z bliska” Agnieszki Stein. I choć język, jakim wypowiada się autorka, nie bardzo mi odpowiada to jest trochę rewolucyjna. Ksiażka jest takim malutkim zrodełkiem i początkiem tego,co Aga przekazuje na swoich warsztatach i szkoleniach. Tam dzieją się rewolucje. Człowiek staje się zwyczajny, podobny do nas,z takimi samymi potrzebami jak my, ale z własnym plecakiem doświadczeń,którego zawartości nie znamy. Nigdy nie znamy całej historii, a człowiek z zasady chce zrobić najlepiej jak w danej chwili potrafi (To takie zdanie,które muszę sobie codziennie powtarzać w mojej pracy ;)).

„Zrozumieć ACT” niech będzie książką drogą, bo nie wiem dokąd tą ścieżką dojdę,ale gdzieś na pewno :).

***

Zacznę od końca 😉 3. Książka – rewolucja. „Duchowa prostota” Courtney Carver.

Wychodziłam już z Empiku, gdy uwagę przyciągnął napis „duchowa prostota”, minimalistyczna okładka (piękna!) i podtytuł „jak mieć więcej mając mniej”. Uśmiechnęłam się pod nosem, gdyż brzmiało dość banalnie i pomyślałam sobie, dość lekceważąco, „pff… kolejny poradnik”. Mimo to, sięgnęłam i pierwsze zdanie, które przeczytałam brzmiało: „Może to właśnie dzwonek alarmowy dla ciebie? (…) Twój wewnętrzny głos próbuje ci coś powiedzieć, jeśli jednak trudno ci było znaleźć czas i przestrzeń, żeby go usłyszeć w otaczającym cię chaosie, zobacz, czy przypadkiem któryś z sygnałów pobudki z tej listy nie pasuje do twojej sytuacji”. Zerknęłam na listę i czas jakby się zatrzymał. Stałam i patrzyłam niby na kartkę, a jednak w głąb siebie. Spośród wymienionych sygnałów żaden nie był dla mnie zaskoczeniem, a jednak w tamtym momencie, byłam zaskoczona i czułam, że dotykam czegoś ważnego. Mimo tych wszystkich odczuć, zaprzeczyłam. Przewróciłam kartki szukając potwierdzenia mojej pierwotnej myśli, że to „nic nieznaczący poradnik” i przeczytałam: „Dobrze jest zadać sobie to pytanie na głos. Połóż dłonie na sercu i zapytaj: „Czy to naprawdę jest dla mnie ważne?” „Czy to miłość?” „Czy przyczynia się to do życia, jakie chcę mieć, do mojego zdrowia albo do sposobu, w jaki chcę traktować ludzi? „Czy nie rezygnuję ze słusznych powodów?” I wtedy po moim policzku spłynęła łza. Położyłam dłoń na sercu, zamknęłam oczy i nie byłam już w Empiku, tylko gdzieś tam, blisko wewnętrznego głosu. Książkę oczywiście kupiłam i okazała się przepiękną lekturą (gorąco polecam!) a odwaga autorki do podjęcia i wprowadzenia zmian w swoim życiu, w obliczu choroby (stwardnienie rozsiane), przewartościowania go i życia pełnią, zainspirowała mnie do wprowadzenia zmian w moim. <3

Książka – droga. „Cisza” Thich Nhat Hanh. Tę książkę poznałam tu, na portalu 😉 Podobnie jak sympatycznego mnicha. Każdy zamieszczany przez Marię fragment dotykał mojego serca i nie mogłam się doczekać kolejnych, aż w końcu zakupiłam swój własny egzemplarz. Jest to pozycja, do której bardzo często wracam i odkrywam „na nowo”. I to jest niesamowite! Jak gdyby pod warstwą tekstu, kryły się kolejne, których do tej pory nie widziałam (czyżby pogłębiała się moja świadomość? 😉 Każde spotkanie ze słowami mnicha przynosi „spokój w świecie pełnym zgiełku” i jestem wdzięczna za naukę sztuki uważnego życia. Choć trzeba przyznać, jest dla mnie równie trudna, jak piękna <3

Książka – ziarno. „Jak być dobrym dla siebie” Kristin Neff. Książka ziarno, choć jest równie rewolucyjna i zdecydowanie jest drogą. Gdy pierwszy raz usłyszałam o self-compassion byłam w tej grupie osób, która błędnie zakładała, że wiąże się ono z rozczulaniem nad sobą, pobłażaniem i jakimś takim dziwnym „usprawiedliwianiem”. Nawet teraz gdy to piszę, wzdrygam się, bo czuję tę surowość i całym sercem dziękuję, że nie jestem już „po tej stronie”. Praktyka przytulania samego siebie wydawała mi się skrajnie dziwna i przesadzona, no bo jak to tak?! Tulić siebie? Oficjalnie kochałam i dbałam o siebie, a w rzeczywistości, daleko mi było do czułej troski. Odkrywanie mocy samowspółczucia jest dla mnie jedną z najważniejszych życiowych lekcji. Żałuję, że nie uczymy tego w szkołach. Jestem na początku tej drogi i czuję wdzięczność względem wszystkich osób, które mnie do niej doprowadziły – opsychologii.pl miało w tym swój udział. 😉

Cieszę się, że jesteście i życzę Wam kolejnych, pełnych <3 lat 🤗 .

***

<3