Przegapiłam rodzącą się jesień. Dopiero dzisiaj rano zatrzymała mnie mgła za oknem i zupełnie już żółte, piękne drzewa wzdłuż ulicy. I dlatego postanowiłam, że mój list do Was będzie trochę o równowadze między pracą a odpoczynkiem i trochę o wyrozumiałości.

Ogromnie lubię pracować i równie ogromnie odpoczywać i spędzać czas ze sobą i z bliskimi. Trudno to czasami spakować w jedną dobę i zadbać o wszystkie te potrzeby jakoś sprawiedliwie. Ach, żeby w dobę! Czasami trudno pomieścić je w miesiącu! Dlatego często staję przed niełatwymi wyborami: czy podjąć się  – świadoma konsekwencji – tego i kolejnego zadania zawodowego, czy raczej zorganizować się tak, by nieco więcej czasu mieć dla siebie i innych ważnych dla mnie osób i spraw.

Do tych wyborów mogę podejść w sposób dwojaki: z jednej strony mogę pomyśleć o nich jak o rezygnacji ze spraw dla mnie ważnych (na rzecz innych istotnych), z drugiej: jak o porządkowaniu przestrzeni i robieniu miejsca na to, na co chcę i potrzebuję to miejsce zrobić. Kiedy myślę o tym, że rezygnuję, czuję żal, smutek, rozczarowanie, złość niekiedy. Kiedy myślę o tym, że porządkuję przestrzeń mojego dnia, tygodnia, miesiąca, czuję, że decyduję się na coś, co będzie mi sprzyjać, że troszczę się o siebie, że decyzja nie jest na zawsze. I wtedy czuję spokój.

Dlaczego o tym piszę? Wrzesień zaskoczył intensywnością wielu moich znajomych i klientów. Zaskoczył i mnie. Po uspokojonym czasie wakacji, zaczął się inny rytm, nowy porządek, mniej światła słonecznego, pojawiły się za to piękne jesienne zapachy i barwy. Poczułam potrzebę weryfikacji. I postanowiłam zrobić to z życzliwością dla siebie.

Kiedy traktujemy siebie z życzliwością, możemy spojrzeć zarówno na czas naszej pracowitości, jak i czas uspokojony z serdecznością i akceptacją. Nasze dorosłe życie już takie jest: czasem pędzi jak francuskie pociągi TGV, a czasem sunie powoli jak znany z dawnych lat pociąg osobowy. Dopóki pamiętam o tym, żeby z szacunkiem podchodzić do potrzeb ciała, umysłu i ducha, dopóty wiem, że jestem dla siebie w porządku. I że to ja wybieram, którym pociągiem chcę jechać. Pomaga mi w tym uważność. Bo to już tak w moim życiu jest, że kiedy pracując – pracuję, a odpoczywając – odpoczywam, czynię jedno i drugie po stokroć efektywniej i wypełniam się wielką satysfakcją.

Życzę Wam, Kochani, żebyście i Wy podchodzili do siebie z wyrozumiałością, spokojnie i elastycznie, podążając za swoimi ważnymi potrzebami.

A tymczasem trwają u nas zapisy na kursy terapii ACT (podstawowy i zaawansowany – zostało jeszcze kilka ostatnich miejsc). Kursy ruszają w połowie października. Również 15 października zaproszę Was na pierwsze, prowadzające spotkanie cyklu „Dojrzewamy razem z dziećmi”, do udziału w którym zachęcam opiekunów, rodziców i inne ważne osoby, które chciałyby porozmawiać o swoich relacjach z domowymi nastolatkami. Przesyłacie też piękne odpowiedzi na nasz inspeeriowy konkurs (ogromnie jesteśmy wdzięczni i wzruszeni!), a my czytamy dla Was kolejne książki i z niesłabnącą przyjemnością Wam o nich piszemy. Dobrze Was mieć!

Dbajcie o siebie i miejcie dobrą jesień!

Maria Sitarska