Najpierw trzeba poczuć, kim się jest.
Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w sercu.
Ono wie i czuje, czego Ci potrzeba.
Ono podpowie ci, co sprawia Ci największą radość (…)

fragment książki

Pierwsze, na co zwraca uwagę czytelnik już przy otwarciu książeczki to niesamowite fotografie w niej zawarte. Dokładnie oddają one delikatny, ale jakże rozbudowany, świat dziecięcej wyobraźni. Bo to właśnie o niej czytamy na każdej stronie – o wyobraźni, o marzeniach, o mocy dostrzegania czegoś więcej przez najmłodszych.

Lulu to kwintesencja radosnego dzieciństwa. Energetyczna, rozmarzona, emocjonalna, z głową pełną pomysłów, obrazów, z ciekawością świata. Patrzy na ludzi wokół siebie i widzi, słyszy, czuje więcej. Dziewczynka jest beztroska i szczęśliwa. Dokładnie tak – szczęśliwa. Odkrywa w sobie coś niezwykłego.  Odkrywa, że uwielbia tańczyć, że jest baletnicą i kieruje się w swoim zachowaniu tym, co czuje. Na jej sposób patrzenia na świat nie nakładają się żadne filtry, żadne opinie innych osób, żadne społeczne reguły. Jej oczy i wyobraźnia tworzą trochę inny niż znamy, dziecięcy świat

Historia tytułowej dziewczynki ukazuje nam również wiele faktów z życia dorosłych.  Pobudza do refleksji. Bo, czy naprawdę tak jest? Czy naprawdę dorośli to ludzie, którzy porzucili swoje dawne marzenia i dali się wciągnąć w wir szarej codzienności? I choć wciąż mają w sobie pragnienia z dziecięcych lat, nie urzeczywistniają ich w żaden sposób?  Budzi to we mnie pewien sprzeciw, bo znam wielu takich, którzy robią to, co kochają, realizują się i czerpią satysfakcję.  Ale jednocześnie może ukazywać sposób, w jaki dorosłych widzą dzieci. A to warte jest chwili uwagi i zatrzymania. Zaprasza to do zmiany perspektywy, do spojrzenia na siebie z boku i do rozliczenia się z samym sobą, na ile kieruję się sercem.

Dorośli często się spieszą.
Zamyśleni wbijają wzrok w chodnik.
Dorośli często nie są tym, kim chcieli kiedyś być.
Marzą wtedy, by być kimś innym.

fragment książki

Schemat postępowania dorosłych burzy jednak postać Pana Franciszka. Jest on starszym człowiekiem, który spędza czas siedząc w parku i pisząc. Jest inny niż reszta dorosłych i tym samym budzi ciekawość dziewczynki.  A w czytelniku za jego sprawą rodzą się kolejne pytania. Czy dopiero po wielu latach życia człowiek wraca do tak ważnej sprawy, jak spełnianie swoich marzeń? Czy dopiero wtedy znajduje na to czas i przestrzeń? Byłoby to całkiem możliwe w codziennym pośpiechu i chaosie…

„Lulu” cofnęła mnie na moment o kilkanaście lat wstecz, do czasów, kiedy byłam małą dziewczynką, biegającą często na boso po zielonych trawnikach, wspinającą się na drzewa i snującą dziecięce wizje przyszłości. Usilnie próbuję przypomnieć sobie, kim chciałam wtedy być… A Wy? Pamiętacie, jakie pomysły na siebie samych mieliście, jako dzieci?

Książka, choć należy do literatury dziecięcej, skłania dorosłego do refleksji. W mojej głowie podczas czytania kłębiło się mnóstwo pytań, na które próbowałam sobie odpowiedzieć, albo po prostu chwilę z nimi pobyć. Na sam koniec zostałam z myślą, byśmy dali najmłodszym przestrzeń, żeby oni sami poczuli, co dalej. Byśmy nie narzucali, nie wkładali ich we własne niespełnione marzenia, ani nie układali im przyszłości tak, jakbyśmy my chcieli, żeby ona wyglądała. Pozwólmy im wybrać. Umożliwiajmy im schodzenie z utartych dróg i wydreptywanie ich własnych, wyjątkowych ścieżek.  Czasami może nie być łatwo, ale spróbujmy.

Autorka recenzji: Karolina Piasecka

Opis: Studiuję psychologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współtworzę zespół inspeerio, opiekując się recenzjami. Uwielbiam naturę, podróże i nowe wyzwania. W wolnych chwilach czytam książki i bawię się fotografią. Cenię sobie kontakt z ludźmi i aktywne spędzanie czasu. Szkolę się, rozwijam i z ciekawością zgłębiam psychologiczne treści.

Aneta Ryfczyńska, Lulu, wydawnictwo CO JA NA TO

Książkę możesz kupić tutaj.