Uwielbiam obrazy artysty o nazwisku, którego odmienić nie potrafię, nazywa się Duy Huynh. Wprawiają mnie w refleksyjny nastrój, pozwalają zadać sobie pytania, na które czekam lub znaleźć odpowiedzi, których dotąd nie widziałam. Dziś pomyślałam o metaforach, którymi żyję i postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami oraz zaprosić Was do zadumy.

***

Metafora jest wszechobecna i wszechmocna. Może uruchamiać i hamować, inspirować, zatrzymywać, przywracać. Używane przez nas metafory mówią przede wszystkim o tym, jak postrzegamy otaczający nas świat. Ale nie tylko. W książce Metaphors in Mind: Transformation through Symbolic Modelling, Penny Tompkins i James Lawley piszą, że determinują one również nasz sposób myślenia i działania oraz wpływają na emocje, które odczuwamy w określonych sytuacjach. Odzwierciedlają ludzkie oczekiwania i tworzą je. Nic więc dziwnego, że metafora jest potężnym narzędziem coachingowym i psychoterapeutycznym. Dzięki niej można zarówno lepiej opisać naszą rzeczywistość, jak i przyjrzeć się temu, jak chcielibyśmy by nasze życie wyglądało. O jej sile przekonałam się nie raz, zarówno jako twórczyni, jak i słuchaczka. Chciałabym więc dziś podzielić się z Wami jedną (spośród wielu) sytuacji, kiedy warto skorzystać z jej dobrodziejstw.

Dwóm pokłóconym na śmierć i życie osobom zadałam ostatnio proste pytanie: Twój konflikt jest jak…? To pytanie otwiera rozmowę o konflikcie i ułatwia próby konstruktywnego rozwiązania. Przede wszystkim pozwala uzmysłowić sobie, jak swoją rolę w konflikcie postrzegają jego strony czy w jaki sposób definiują odpowiedzialność. W książce Konflikty między ludźmi znalazłam podręczne i poręczne zestawienie metafor niesprzyjających rozwiązaniu trudnych interpersonalnych sytuacji. Oto niektóre z nich:

  1. Metafory wojny (przegrana-wygrana) – dają do zrozumienia, że istnieje niewielka szansa na konstruktywne zarządzanie konfliktem: „wycofuję się”, „dobił mnie”, „muszę przegrupować siły”, „zastosuję technikę dywersyjną”.
  2. Konflikt to „wybuch” – ludzie, którzy używają takiej metafory widzą konflikty jako coś poza ich kontrolą. Metafora ta zmniejsza kreatywność, ponieważ osoby uczestniczące w konflikcie nie potrafią wyobrazić sobie innego rozwiązania niż „wybuchanie” lub „unikanie odpalenia konfliktu”. Co więcej, ludzie o „wybuchowym temperamencie” często są zwalniani z obowiązku zrobienia czegoś w sprawie narastającego napięcia poprzedzającego ich wybuch. Członkowie organizacji/rodziny uczą się, żeby nie doprowadzać takiej osoby do szału, uczą się zatem, że można uniknąć konfliktu, jeżeli się kogoś nie sprowokuje (badacze systemów określili ten wzór jako destrukcyjny wzór współuzależnienia polegający na przejmowaniu zbyt dużej odpowiedzialności za działania innych): „najmniejszy drobiazg sprawia, że on eksploduje”, „on ma wybuchowe usposobienie”, „ciśnienie rośnie”, „musiałam spuścić trochę pary”, „ona naprawdę na mnie naciskała”.
  3. Konflikt to proces sądowy – zbyt duże poleganie na systemie prawnym jest po części skutkiem załamania się wspólnotowych i indywidualnych metod radzenia sobie z konfliktem. Rozprawy rzadko rozstrzygają ukryte problemy w konfliktach pojawiających się w obrębie relacji: „ława przysięgłych nadal obraduje”, „oskarżył mnie”, „to on jest winien”, „czy powinienem mu darować”.
  4. Konflikt jako tornado, huragan, lawina, powódź, trzęsienie ziemi – metafory takie sugerują bezsilność osób zaangażowanych, które mogą a) brać niewielką odpowiedzialność lub uchylać się od odpowiedzialności za własne działania, podtrzymując konflikt, b) odczuwać, że tylko druga strona ma wybór, c) uważać, ze żadna ze stron nie ma wyboru.
  5. Konflikt jako zachowania zwierzęce: „trykają się”, „uparci jak osły”, „zoo”, „rzuciła mu się do gardła”, „krąży wokół ofiary”, „podchodzi ofiarę”, „wpadł w szał pożerania”. Taka konceptualizacja występuje u osób przeświadczonych, że konflikt to coś niegodnego, złego, że za wszelką cenę należy dążyć do jego uniknięcia. Tymczasem konstruktywnie rozwiązany pozwala dotrzeć do naszych potrzeb, pogłębia rozumienie siebie i innych, wspomaga rozwój.
  6. Konflikt to bałagan – jeśli przeciwieństwem bałaganiarskiego konfliktu jest konflikt jasny, czysty i uczciwy, który obejmuje wyłącznie fakty i racjonalność, zamiast niechlujnych uczuć, wówczas tylko jedna część konfliktu zostanie rozwiązana, uczucia zostaną pogrzebane żywcem i prędzej czy później znów dojdą do głosu.
  7. Konflikt jako brak porozumienia – jasność i klarowność komunikacji przeważnie niezwykle pomaga w procesie zarządzania konfliktem, nie należy jednak błędnie zakładać, że jasność usuwa konflikt.
  8. Konflikt jako rana lub choroba, na którą można się uodpornić. To jedna ze smutniejszych metafor konfliktu. Osoby postrzegające go w ten sposób mają skłonność do tkwienia w niedogodnych sytuacjach przez długi czas, w beznadziejnym pogodzeniu z losem.

Rozpoznajecie którąś jako swoją? Jeśli tak to zachęcam do poszukiwań metafor transformacyjnych, czyli takich, które pozwolą znaleźć rozwiązanie i dostrzec wpływ oraz odpowiedzialność obydwu stron. Ja lubię konflikt jako rozmowę przy stole na zaakceptowany przez rozmówców temat (reguły rozmowy, każdy ma głos, dbamy o dobrą atmosferę, poznajemy się nawzajem, towarzyszy nam wizja wspólnego celu) czy konflikt jako falę (ruch fali można przewidzieć jedynie dzięki obserwacji i skrupulatnym notowaniu jego wyników).

Zwrócić jeszcze warto uwagę na często występującą w skonfliktowanych parach i grupach opowieść o pojawieniu się bohatera, który pomaga wszystko naprawić. Mimo tego, że w opowieści tej znajduje się obietnica pozytywnego rozwiązania, metafory bohatera nie można traktować jako transformacyjnej, ponieważ pragnienie, aby podążać za przywódcą sugeruje bierność i brak wiary we własne możliwości, poza tym wiele bohaterskich ról przeznaczonych jest tylko dla mężczyzn.

Pytać można o wszystko, więc na koniec: gdybyście mieli dokończyć zdanie „Moje życie jest jak…” co byście powiedzieli? Gdybyście mieli chwilę na rozwinięcie tej myśli, pogłębienie interpretacji słowa, które pierwsze przyszło Wam do głowy, dokąd byście za nim poszli? I wreszcie: czy to jest to miejsce, w którym chcecie być, za obecność w którym bierzecie pełną odpowiedzialność?