Ile razy odkładałeś na później zadanie, które masz do wykonania? Kiedy ostatnio postanowiłaś, że już ostatni raz kończysz projekt o 5 nad ranem, by nie położyć się spać i prosto z biura jechać na dworzec? Pamiętasz, jak zaplanowałeś, że niedzielę spędzisz z dziećmi, a do kina wysłałeś je z babcią, ponieważ w sobotę nie wyrobiłeś się z przygotowaniem prezentacji na poniedziałek?

Termin prokrastynacja robi ostatnio zawrotną karierę, tak jak i ci, którzy padli jej ofiarą. Jest to bowiem przypadłość, która koreluje wysoko z zawodowym sukcesem. Czy to nie paradoks, że ludzie, którzy wiecznie się nie wyrabiają, potrafią tak dużo osiągnąć? Odpowiedź jest prosta i przecząca – nie, to nie paradoks. Ich zdolności są często tak rozległe, jak standardy wykonania zadania, które sobie narzucają. Trudno im sprostać sobie samym, ale ogólne normy nie są aż tak wygórowane. Dlatego na tych wewnętrznie wiecznie niezaspokojonych ludzi innym zdarza się spoglądać tęsknym wzrokiem i wzdychać: „chciałabym być taki jak on”. Wszyscy znamy ze szkoły podstawowej trzy zasady dynamiki sformułowane przez Newtona, leżące u podstaw mechaniki klasycznej. Gdyby w psychologii wydzielić trzy fundamentalne reguły, jak to je ma mechanika klasyczna, jedną z nich musiałoby być następujące zdanie: „Ego wymaga ochrony”. W przypadku zwlekacza porażka związana jest bardzo silnym węzłem z poczuciem jego wartości. Jako że jest on/ona perfekcjonistą/ką, prawdopodobieństwo, że nie sprostają własnym wymaganiom jest duże. W rezultacie prokrastynacja powoduje „nieudolność”, np. niewystarczające przygotowanie się do poniedziałkowego spotkania z klientami („gdybym tylko miała więcej czasu, przygotowałabym się lepiej…”), dostarczającą wymówek, gdy oczekiwania nie są spełnione. Podkreślam – jego/jej oczekiwania, nie oczekiwania szefa, który uważać może, że była to profesjonalnie i interesująco przeprowadzona prezentacja czy klientów, którzy wychodzą z salki konferencyjnej zachwyceni. Jako że opisywana przeze mnie osoba nie potrafi słuchać i przyjmować informacji zwrotnych, historia powtarza się wciąż, powodując różne natężenie stresu i chaosu, który wokół niej powstaje.

Zwlekacz często mówi sobie: muszę nauczyć się lepiej zarządzać swoim czasem, trafia więc na szkolenie z tego zakresu. Na nic tu jednak Pareto i matryca Eisenhauera, lepiej przyjrzeć się własnym przekonaniom i otworzyć się na to, co mówią inni – idealny do tego jest proces coachingowy.

Zwlekacz na coachingu

Coaching to proces, który prowadzi do zaakceptowania przez klienta wyborów, odkrycia zasobów i talentów, weryfikacji celów. Towarzyszy jemu coach – aktywnie słuchający, budzący autorefleksję, dający narzędzia do stawiania celów, umożliwiający analizowanie i ćwiczenie nowych zachowań, udzielający informacji zwrotnych. Klient uczy się patrzeć w przyszłość, zamiast rozpamiętywać przeszłość – traktować porażkę jako cenne doświadczenie i rozpoznawać blokujące go przekonania. Jednym z takich przekonań jest twierdzenie „Bądź doskonały/a”, które jest najczęstszym źródłem zwlekania.

Poznajmy Anię – młodą dziennikarkę, która jako dwudziestokilkulatka zdążyła zdobyć sławę paroma zaangażowanymi reportażami. W redakcji słynie jako osoba skłonna jechać wielokrotnie do miejsc, które opisuje, cyzelująca słowa, dbająca o najwyższą jakość tekstu, często 2 lub 3 dni spóźniająca się z ich oddaniem. Gdyby zapytać ją, co myśli o sobie, powiedziałaby nam, że nie za dobrze. Artykuły, które pisze, żeby być doskonałe, wymagałyby większej pracy, na którą zwyczajnie nie ma czasu. Gdyby zaprzyjaźniła się z nami bardziej, prawdopodobnie opowiedziałaby nam o nieprzespanych nocach, zawalonych przyjaźniach i trudnym do nazwania bólu pleców oraz o myśli, która prześladuje ją od zawsze: „bądź doskonała”.

„Bądź doskonały”

„Bądź doskonały” to w paradygmacie Analizy Transakcyjnej tak zwany driver – nieświadome, charakterystyczne dla jednostki przesłanie formułowane przez nią w jej wewnętrznym monologu (powinieneś…, musisz…, trzeba…, bądź…), warunkujące sposób jej zachowania. Społecznie zazwyczaj sposób ten jawi się jako zaleta, ale w sytuacjach interpretowanych jako trudne łatwo przeradza się w wadę. Podkreślić należy, iż pełnią drivery bardzo ważną funkcję, pozwalają bowiem utrzymać nam poczucie, warunkowe, co prawda, ale jednak, że jest się OK. Chronią więc „ja”. Analiza Transakcyjna, dzięki Taibiemu Kahlerowi, oprócz „Bądź doskonały”, wyróżnia jeszcze cztery inne „poganiacze”: „Bądź silny”, „Staraj się”, „Sprawiaj przyjemność innym”, „Spiesz się”. W kontekście prokrastynacji, przyjrzeć trzeba się dokładnie pierwszemu z nich. Osoby, które otrzymały go z dobrodziejstwem inwentarza (tak, „poganiacze” dostajemy od rodziców, wychowawców, ważnych dla nas osób) mają ogromną trudność w tolerowaniu najmniejszych odstępstw od swojego wzoru. Bardzo starannie przygotowują się do swoich zadań, gromadzą ogromną ilość materiałów, dokładnie studiują mapy przed podróżą; jeśli piszą artykuł o prokrastynacji, chcą o niej wiedzieć wszystko. Mają słabą wiarę w kompetencje innych osób, którym stawiają równie wysokie wymagania jak sobie, więc trudno im pracować zespołowo lub delegować zadania.

Drivery określają nasze style pracy, wpływają na wszystko, co robimy, determinują nawet sposoby budowania zdań (na przykład ci z nas, którzy mają do czynienia z „byciem doskonałym” często wtrącają nawiasowe zdania). Większa świadomość w tym zakresie, którą uzyskać można w procesie coachingowym, pomaga wykorzystać zalety danego stylu i ograniczać jego negatywny wpływ. Ułatwia również tworzenie alternatywnych wzorców zachowań, dzięki czemu poszerzyć można swoje spektrum opcji. Driver jest jak przesąd – pisze Julie Hay – wierzymy, że unikniemy pecha, jeśli nie będziemy wyprzedzać innych na schodach lub jeśli będziemy trzymać kciuki, gdy się boimy. Tak samo jest w przypadku driverów – mają nas one strzec od wszelkich problemów i pozyskiwać szacunek innych. Niestety to mit. W rzeczywistości nie jesteśmy w stanie uczynić wszystkiego, czego wymaga od nas driver, a usiłując robić coraz więcej i chcąc być w zgodzie z własnymi przekonaniami, generujemy kolejne problemy, co z kolei prowadzi do pogłębiania się stresu.

Przypuśćmy, że nasza bohaterka Anna ma już tę świadomość i postanawia stworzyć nowy plan działania. Sprawdzianem, na ile mocno uwewnętrzniła nową perspektywę będzie stworzenie tego ostatniego – driver „Bądź doskonały” pojawia się bowiem często, gdy mamy na celu stworzenie planu działania. Przy jego udziale – idealnego, z właściwymi priorytetami i dużą liczbą szczegółów związanych ze sposobami wprowadzania zmian w życie. Jak się można domyśleć, trudno taki plan działania ukończyć. Albo cele sformułowane są w ten sposób, że ich wprowadzenie w życie zajęłoby lata świetlne, nigdy zatem nie będzie się miało wystarczająco dużo czasu, by zacząć…

Jak sobie radzić?

Oprócz licznych narzędzi walki z prokrastynacją („Jak błyskawica” – rzuć sobie wyzwanie osiągnięcia możliwie największych postępów, np. podczas ulubionej piosenki, nieobecności partnera w domu, itp. czy „Przedział czasu” – wyznacz określony czas, np. 20 minut na pracę nad danym zadaniem, bez oczekiwania, że je ukończysz. Zdejmie to presję związaną z wykonaniem zadania) i pracy z przekonaniami w nurcie Analizy Transakcyjnej, ta ostatnia wskazuje jeszcze jedno rozwiązanie: „transakcję przyzwolenia”. Jest to świadomy przekaz o charakterze werbalnym lub niewerbalnym, którego celem jest zmniejszenie intensywności działania drivera lub pozbycie się go („tak jest wystarczająco dobrze”, „wykonam to zadanie w trzy godziny i przekonam się, co będzie”, „rzeczą ludzką jest błądzić”, „Ja jestem OK – Ty jesteś OK”, „Możesz popełniać błędy, realizuj swoje cele” albo „Jesteś wystarczająco dobra, taka jaka jesteś”).

Eric Berne, twórca Analizy, opisując moc przyzwoleń, zwracał uwagę, iż umożliwiają one zachowanie elastyczności, pozwalają wyjść poza reakcje oparte na stałych – nawykowych – wzorcach zachowań. Efektem procesu coachingowego są świadomie (proaktywnie, nie-reaktywnie) podejmowane wybory, dotyczące sposobu naszego działania. Za każdym razem, kiedy udaje nam się odeprzeć napór nawyku, dajemy sobie przecież w tym sensie przyzwolenie. Sam coaching jest i więc jedną wielką transakcją przyzwolenia.

Korzystałam z:

J. Combs, Zrób to teraz. Stop odkładaniu spraw na jutro, Warszawa 2012.
J. Hay, Analiza transakcyjna dla trenerów, Kraków 2010.
E. Berne, Dzień dobry… i co dalej, Poznań 2013.