To gra się toczy, zabawa w chowanego.
Jeśli schowałeś się dokładnie,
Nie czekaj dłużej, aż ktoś Cię znajdzie,
Bo nikt nawet Ciebie nie zgadnie
Chyba, że wyjdziesz z ukrycia
I powiesz: „To Ja Tu Jestem”
To znaczy przerwiesz grę
tym niebanalnym gestem.
Robert Frost
Odnalezienie”    

 

Czy umiem i chcę ujawniać siebie, pokazać „oto jestem jaki/jaka jestem?” Co z siebie mam odsłonić? Ile i komu pokazać z siebie? W jaki sposób to zrobić?

Wiele osób szuka odpowiedzi na te pytania, zmaga się z tymi dylematami. Może pojawić się przy tym lęk i wstyd, gdyż z jednej strony chcemy bliskości z innymi, a z drugiej, obawiamy się odrzucenia czy zranienia. Pojawia się również pragnienie, by być lubianym, akceptowanym, a z drugiej strony niepewność, czy inni przyjmą nas takimi jakimi jesteśmy.

Istnieje niestety wiele kulturowych uprzedzeń wobec otwartości. Bywa ona traktowana jako słabość, zbytni ekshibicjonizm, naruszanie granic. Jak pisze Gerard Egan w książce „Twarzą w twarz”: Dorosły, który potrzebuje szczerej rozmowy z przyjacielem, często musi szukać do niej pretekstu. Większość ludzi niechętnie zwraca się do przyjaciela z bolesnym i kłopotliwym problemem osobistym, a przyjaciel niechętnie to przyjmuje. Trudno im obu, bo nie znajdują dla tej rozmowy kulturowego wsparcia.

Intymna otwartość jest w pełni akceptowana raczej w kontekście relacji z psychologiem, terapeutą, coachem czy grupą rozwoju osobistego.

Jest też w nas opór wobec otwartości, bo obawiamy się pogłębiania wiedzy o nas samych, szczerości i brania odpowiedzialności za relacje, które mamy, boimy się odrzucenia i zmian. Otwartość jest nie tylko jednym z podstawowych sposobów porozumiewania się  z innymi, ale przede wszystkim z samym sobą i wielu z nas ucieka od odsłaniania siebie, bo obawia się pełniejszego samopoznania.  Odkrycie i ujawnienie skrywanych pragnień, potrzeb, myśli czy uczuć skazuje nas w pewnym sensie na wysiłek zmiany i niepokój wyruszenia w podróż, z której niekiedy trudno potem wrócić do „bezpiecznego domu”. Stąd wiele osób potępia niekiedy otwartość, właśnie ze względu na jej konsekwencje dla zmiany swojego zachowania.

Otwartość i odsłanianie się prowadzi do bliskości z innymi, a nie wszyscy są w stanie ją znieść, niektórych wręcz przeraża taka perspektywa. Prowadzi to często do pozorowanej otwartości w postaci  pseudoodkrywania się i pseudozażyłości.  Wielu badaczy zajmujących się komunikacją międzyludzką, podkreśla, że w rzeczywistości najczęściej prowadzimy powierzchowne rozmowy, w których w bardzo małym stopniu odsłaniamy siebie.

Otwartość można zdefiniować jako umiejętność ujawniania siebie, swoich autentycznych, szczerych reakcji. Bycie otwartym to bycie prawdziwym, czyli  otwartość powinna być  uczciwa tak jak tylko może być w danej sytuacji.

Jednak otwartość, jako cel sam w sobie, bez odpowiedniego kontekstu może być dość przerażająca. Warto rozróżniać „mówienie wszystkiego, zdradzanie tajemnic”, które jest właśnie otwartością poza kontekstem, a otwartość w odpowiednim kontekście i w celu budowania, czy rozwijania bliskich relacji interpersonalnych. Czyli jest to bardzo szczególny sposób porozumiewania się, który nie w każdej relacji i sytuacji będzie adekwatny. Sami musimy decydować o granicach tej otwartości, dopasowując jej zakres i głębokość do ważności i charakteru relacji, grupy, miejsca, osoby z którą jesteśmy w kontakcie.

Warto również pamiętać, że wszystko, co mówimy i pokazujemy niewerbalnie  jest też rodzajem informowania otoczenia o naszych reakcjach. Ale nie zawsze będzie  to  formą otwartości i ujawniania siebie.

Psychologowie uważają, że możemy mówić  o „ujawnianiu siebie” wtedy, gdy:

  • przekazujemy informację osobistą i mówimy o sobie,
  • wyrażamy siebie w sposób celowy i zamierzony, kierując tę informację do innej  osoby tak, by do niej dotarła,
  • to, co przekazujemy jest szczere,
  • mówimy o nowych sprawach, dotąd niedostępnych dla drugiej osoby.

Ten proces nie dzieje się sam, trzeba zaryzykować, by się rozwijać, nawet gdy otwartość niesie ze sobą niepokój i ryzyko przeżywania wstydu, a czasem nawet poczucia winy.

Źródłem lęku przed odsłanianiem się może być obawa przed utratą spójnego wizerunku siebie w oczach innych, czyli  tzw. ”odwróconego uogólnienia”. Ktoś, kto chciałby odsłonić słabość, niekompetencję w jakimś obszarze swojego życia, może bać się, że inni wywnioskują z tego, że dotyczy  to też pozostałych sfer jego życia. Obawiamy się, że szczerość zostanie wykorzystana przeciwko nam.  Ryzyko ujawniania siebie może wiązać się tez z lękiem  przed bliskością.

Nina Sobczak-Matysiak