Przeczytałam „Mamy, wracamy” dokładnie, do niektórych fragmentów wracając kilkakrotnie. I muszę przyznać, że po tej lekturze mam mieszane uczucia.

Z jednej strony, jest to książka ważna. Ma na celu pomóc kobietom, które chciałyby po urodzeniu dziecka wrócić na rynek pracy. Autorka zauważa problem częściowego wykluczenia społecznego kobiet-matek i próbuje stworzyć dla nich kompendium wiedzy składające się z różnorodnych wskazówek, zbioru narzędzi motywacyjnych i coachingowych, historii innych kobiet oraz z informacji praktycznych na temat np. zakładania firmy.

Z drugiej jednak strony, moje wątpliwości budzi dobór pewnych informacji, niektóre cytowane źródła oraz proponowane narzędzia do autoanalizy.

W mojej ocenie mocną stroną książki jest część druga, poświęcona możliwościom pracy oraz część trzecia, zawierające praktyczne wskazówki. Informacje w tych dwóch rozdziałach napisane są przystępnym językiem, w sposób przejrzysty i ciekawy. Wydaje się, że treść będzie całkowicie zrozumiała nawet dla osób, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z takimi zagadnieniami, jak np. interim manager, franczyza, marketing sieciowy czy tworzenie biznesplanu. Autorka dokładnie przedstawia i porównuje informacje na temat różnych form zatrudnienia dostępnych dla kobiet w Polsce: zaczyna od pracy na etacie, przez elastyczne formy zatrudnienia, po freelancing i prowadzenie własnej firmy.

Następnie zaś krok po kroku prowadzi czytelnika przez labirynt potencjalnych trudności, które mogą się pojawić (ściślej – na pewno się pojawią) na którymś etapie szukania swojego nowego miejsca na rynku pracy, odpowiadając na kilkanaście najistotniejszych pytań, w tym np. jak założyć działalność gospodarczą, jak sobie radzić ze stresem, jak zorganizować opiekę nad dziećmi, jak rozmawiać o pieniądzach. Ważne są również informacje, które można znaleźć w trzech dodatkach – na temat urlopów i zasiłków rodzicielskich, dostępnych form prawnych dla firm oraz Matrycy Eisenhowera, jako narzędzia do ustalania swoich priorytetów i zarządzania czasem.

Za to pierwsza część książki pt. „Zacznij od siebie” jest moim zdaniem słabsza niż części kolejne. Zawiera ona różnorodne metody i narzędzia, które mają na celu zwiększenie samoświadomości czytelnika w celu poznania swoich mocnych stron, zdefiniowania celów życiowych (przede wszystkim tych związanych ze sferą pracy zawodowej) oraz mobilizacji do działania. O ile uważam, że ogólny przekaz pierwszego rozdziału jest bardzo istotny i niezbędny do osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu, o tyle mam jednak wrażenie, że nie dla wszystkich osób czytających tę książkę proponowane metody autoanalizy będą zrozumiałe czy możliwe do wykonania w sposób poprawny. Przede wszystkim wydaje się, że niektóre z ćwiczeń najlepiej byłoby wykonać ze wsparciem osoby, która dokładnie wytłumaczy, jaki one mają cel, w jaki sposób trzeba je wykonać i jak należy interpretować ich wyniki – np. coacha lub doradcy zawodowego. Osoby, które nigdy wcześniej nie miały styczności z jakąkolwiek formą pracy psychologicznej lub coachingowej dotyczącej np. samorozwoju czy doskonalenia własnych kompetencji, mogą czuć się zagubione. Przykładem tego może być proponowany test osobowości Junga, który potencjalnie ułatwia odnalezienie optymalnej dla siebie pracy. Autorka cytuje osobę o imieniu Kasia, która twierdzi: „odkąd poznałam swój typ osobowości, jakby kamień spadł mi z serca”. Oczywiście, samopoznanie jest potencjalnym źródłem satysfakcji i radości, lecz należy również pamiętać, że wynik każdego testu może być zmienny – jest on zależny od mnóstwa czynników, np. od aktualnego samopoczucia, stanu zdrowia, niedawnych wydarzeń czy sytuacji rodzinnej. Oprócz tego warto podkreślić, że testy najlepiej spełniają swą funkcję diagnostyczną wtedy, gdy wykonywane są przez osobę kompetentną, w połączeniu z innymi metodami pracy.

W pierwszej części książki nie do końca przekonują mnie również niektóre prezentowane koncepcje. Przykładem na pewno jest pomysł autorstwa Dana Pinka, który miałby pomóc w odróżnieniu prac przyszłości od tych, które za chwilą znikną. Ta koncepcja wydaje mi się zupełnie nietrafiona, szczególnie po zapoznaniu się z fragmentami całej książki tego autora, który jest typowym przedstawicielem amerykańskiej pop-psychologii biznesowej, opartej często na chęci wzbudzenia sensacji i mocno subiektywnych teoriach, bez poparcia w rzetelnych badaniach naukowych.

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na fragment, w którym autorka przedstawia drogę do założenia własnej działalności gospodarczej. Wszystkie informacje są podane, jak już pisałam wcześniej, starannie i przejrzyście, lecz zabrakło jednej absolutnie podstawowej kwestii – wysokości składek ZUS dla firm. Warto byłoby zamieścić dokładne kwoty (albo np. adresy stron www, gdzie można to sprawdzić), tak aby osoby, które nigdy nie miały z tym tematem do czynienia, wiedziały jaki jest wymiar składek w pierwszych dwóch latach istnienia firmy i później. Tym bardziej, że w corocznych badaniach Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości jako największa bariera rozwoju przedsiębiorczości przez osoby prowadzące własne firmy podawane są zbyt wysokie pozapłacowe koszty pracy, czyli właśnie podatki ZUS. W tym kontekście polemizowałabym z autorką również na temat jej twierdzenia, że kapitał początkowy nie jest niezbędny, by otworzyć firmę.

„Mamy, wracamy” jest książką na czasie. Na pewno będzie pomocna wielu kobietom, które zastanawiają się po urodzeniu dziecka, czy wrócić do pracy i w jaki sposób to zrobić. Co prawda nie uważam, aby styl pisania autorki musiał przemówić do każdego czytelnika. Mnie sposób nakłaniania do działania skojarzył się ze stylem amerykańskich mówców motywacyjnych, przekonujących głośno do tego, że należy dziś zmienić swoje życie i myśleć zawsze pozytywnie. Jeżeli jednak ktoś lubi taki język motywacji, to będzie zadowolony. A pozostałym czytelniczkom polecam „Mamy, wracamy” po prostu jako solidny pierwszy krok w poszukiwaniu swojego miejsca na rynku pracy.

Marta Waszczuk Mamy, wracamy, wyd. Mamania, 2015 r.

Autorką tekstu jest Wiktoria Jaciubek – psycholog i psychoterapeutka w centrum psychologiczno-coachingowym inspeerio.