Mów od serca, używając rozumu.
Jesper Juul

Jesper Juul pisze, że „problemy to fakty, do których odnosimy się w problematyczny sposób”.  Lubię ten cytat, bo uświadamia, że to od nas zależy, w jaki sposób odniesiemy się do faktów, jak na nie zareagujemy, co zrobimy, co powiemy?

Jest ogromna różnica pomiędzy opisywaniem faktów a kierowaniem się tym, co pojawia się w naszej głowie w odpowiedzi na zaistniały fakt. Moment uświadomienia sobie myśli, które sami tworzymy i uświadomienie sobie różnicy pomiędzy faktem a naszym wewnętrznym opisem jest kluczowy dla budowania relacji. Jest to również moment, kiedy świadomie możemy wybrać, jak chcemy, by dalsza komunikacja wyglądała. To jest również moment, kiedy można wybrać, czy dalsza rozmowa będzie rzeczowa, realna, sprzyjająca wzajemnemu zrozumieniu, czy „opanowana” przez emocje, które powstają w oparciu o nasze oceniające, pełne oczekiwań myśli.

Dlaczego o tym piszę?

To, w jaki sposób wygląda komunikacja między rodzicami a nastolatkiem ma ogromne znaczenie dla relacji. Jakość komunikacji ma zawsze znaczenie. Dla nastolatka ma jednak szczególne, może być wręcz „przewrażliwiony” na punkcie tego, jak się do niego zwracają osoby najbliższe i co mówią.

Nastolatki doświadczają fazy rozwojowej, której zadaniem jest przejście z bezpiecznego, przewidywalnego świata dzieciństwa do samodzielnego funkcjonowania w świecie dorosłych. Nie jest to proste zadanie, a wręcz niezwykle trudne i skomplikowane, zarówno dla nastolatka jak i dla rodzica. Zmiany dotyczą dosłownie każdej sfery życia młodego człowieka i najczęściej jest tak, że zaskakują wszystkich, młody człowiek nie jest przygotowany na wyzwania, które stawia przed nim jego/jej własne życie, a z którymi w jakiś sposób musi się zmierzyć. Towarzyszyć temu mogą najróżniejsze, często skrajne i niezrozumiałe dla samego nastolatka (a często i rodziców) emocje. 

Dlatego tak ważne jest, by nastolatek czuł, że ma przy sobie dorosłe osoby, które go rozumieją, a nawet jeśli nie będą w stanie zrozumieć tego, co się z nim/nią dzieje to nie dołożą kolejnej trudności pod tytułem „ej, no co się z tobą znowu dzieje?”. W takim komunikacie oprócz troski słychać również to, czego nastolatek nie chce słyszeć: zniecierpliwienie, brak akceptacji, zrozumienia, ukrytą krytykę.

Czego potrzebują dzieciaki, które wchodzą w nastoletni okres swojego życia? „Kiedy kończą 13 lat oczekują tylko jednego: świadomości  że na świecie jest 1 lub 2 osoby, które ich akceptują takimi jakimi są”.

A wracając do słów Jespera Juula, mówiących o tym że „problemy to fakty, na które odnosimy się w problematyczny sposób”, chciałabym raz jeszcze zwrócić uwagę na to, że my dorośli mamy realny, osobisty wpływ na to, w jaki sposób myślimy i odnosimy się do nastolatków.

Zachęcam do przyglądania się myślom, które pojawiają się, kiedy kierujemy uwagę na naszego nastolatka. Czy są to myśli pełne ciepła, radości, dumy, ciekawości, akceptacji i miłości czy raczej oczekiwań, pretensji, złości, żalu, niezrozumienia?

Intencja i nastawienie z jakimi wchodzimy w relację z nastolatkiem mają ogromne znaczenie.

Czy jestem ciekawa/ciekawy nastolatka, z którym chcę wejść w relację czy zakładam, że nie ma w nim nic ciekawego oprócz samych utrudnień.

Inaczej wchodzi się w relację, kiedy autentycznie interesujemy się tym, co dzieje się w życiu nastolatka, okazując mu pełne autentycznej właśnie, życzliwej ciekawości i przychylności niż wtedy jeśli produkujemy myśli, które odcinają nas od prawdziwego kontaktu.

Dzieciaki potrzebują kontaktu z autentycznym dorosłym, który pokaże prawdziwe odcienie dorosłego życia i będzie gotowy, by być dla swojego dziecka prawdziwym drogowskazem.  Dzieciaki uwielbiają kontakt z autentycznym dorosłymi. 

Nastolatki, przy całej swojej wewnętrznej przebudowie, potrzebują bezpiecznej przystani, w której jest ktoś, kto ich zrozumie, wesprze, wysłucha a może nawet czasami postawi do pionu. Tak autentycznie, z serca, z poszanowaniem równej godności i integralności osobistej.

Juul zachęca, by w czasie, kiedy w domu jest nastolatek cieszyć się z owoców wcześniejszego rodzicielstwa. Przecież to kilkanaście lat intensywnej pracy! Jeśli coś jest nie tak, widzimy jakiś problem w relacji, to dobrze jest o tym porozmawiać, zapytać, zrozumieć, uszanować.

Przede wszystkim cieszmy się, towarzyszmy i bądźmy szczególnie wtedy, kiedy jako rodzice jesteśmy potrzebni. Po to, by nasze nastoletnie dziecko mogło samodzielnie i swobodnie, z głęboką wiarą w swoje możliwości pójść swoją własną drogą.

Sylwia Śliwocka