Przeleżała jakiś czas na szafce obok łóżka. Zerkałam na nią każdego dnia, zabierałam się do niej jak pies do jeża. Co krok znajdowałam dla siebie kolejne usprawiedliwienie – jeszcze nie teraz, bo ważne kolokwium, bo sesja, bo odpoczynek po egzaminach… Przyczyną mego zwlekania był fakt, że książka Ewy Mukoid ma współautora. Współautora, którym jest sam czytelnik, którym więc miałam być i ja.

Większość zmian wymaga wysiłku – zwłaszcza tych inicjowanych przez nas samych, choć bywa i tak, że życie stawia nas w nowej sytuacji nagle i bez ostrzeżenia. Wtedy jednak też trzeba się napracować, mentalnie lub fizycznie, by jak najlepiej się zaadaptować. Już po pobieżnym przekartkowaniu „Książki dla ciebie” wiedziałam, że łatwo nie będzie. I gdy w końcu pewnego wieczoru, uzbrojona w długopis zaczęłam zapełniać pierwszą stronę pojawił się opór. Dlaczego? Przecież zdawało mi się, że znam siebie całkiem dobrze? Co jak co, ale od obserwowania, rozmyślania i wnioskowania nie stronię. A jednak. Ewa Mukoid postawiła przede mną i wszystkimi czytelnikami niezłe wyzwanie. Wyzwanie, które jest drogą.

Autorka dzieli swój podręcznik (właśnie to słowo nasuwa mi się, gdy myślę o tym tytule) na pięć obszarów. Obszary zaś składają się z licznych perspektyw, a te z kolejnych kroków. Jesteśmy więc prowadzeni stopniowo, by niespiesznie zdobywać wiedzę o sobie i mieć czas na refleksję nad każdym zadaniem (instrukcja zaleca, by każdego dnia sięgać tylko po jedno ćwiczenie). I jakkolwiek bywam nieprzychylnie nastawiona do wszelkich poradników, które czasem jedynie udają psychologiczne – „Książka dla ciebie” nie opisuje, nie radzi, nie mówi jak dobrze żyć. Zamiast tego towarzyszy, jest naszym udziałem, pozwala przyjrzeć się temu, co jest w nas. Co często pozostawiamy nieprzemyślane, bo brak nam czasu, bo obawiamy się temu przyjrzeć, bo nie wiemy jak się do tego zabrać. Jak każda droga – zwłaszcza w nieznane – będzie wymagająca. Czytelnik, chcąc się z nią zmierzyć, musi przede wszystkim zorganizować chwilę dla siebie każdego dnia, a samo to bywa sporym wyzwaniem w czasach, gdy ogarnia nas wszechobecny pęd do „lepiej”, „bardziej” i „więcej”.

By móc coś zmienić, najpierw trzeba to dobrze poznać. A może po bliższym poznaniu okaże się, że właściwie ta zmiana, która wydawała nam się niezbędna (by stać się „lepszym”) wcale nie jest potrzebna? Że to, kim jestem i co w sobie mam jest zupełnie wystarczające, że trzeba nam jedynie oswoić to, co było przez nas niechciane. „Książka dla ciebie” będzie odpowiednia – ja wciąż jestem w drodze, wciąż zadziwiam się swymi odkryciami i nie mogę doczekać się dalszej podróży.

Natalia Stasiowska

Eva Mukoid, „Książka dla ciebie”, REBIS