8 grudnia w Warszawie odbył się kongres psychologów i psychoterapeutów, pt. „Wielowymiarowość zmian cywilizacyjnych jako wyzwanie psychologii”. I rzeczywiście, ten kongresowy dzień pełen był różnorodności: podejść teoretycznych, poruszanych tematów, różnych fragmentów terapeutycznego świata – to było niesamowite!

I kiedy już minęło trochę czasu, przyszła mi do głowy myśl, że to właśnie w tym kongresie było wartością – ten pewien, jak przez chwilę myślałam, nadmiar, to wypełnienie po brzegi treścią i ogromem tworzących się znaczeń, połączeń między nimi, nowych sensów, mniej i bardziej klasycznych podejść. Porządkujący czas pozwala mi więc opowiedzieć Wam dzisiaj, co dla mnie było w kongresie ważne i co przywiozłam do swojego poznańskiego życia. I jestem przekonana, że dla każdego był to trochę inny kongres.

„Terapia może być piękna”, czyli o starych i nowych uzależnieniach 

Kongres otworzyła Ewa Woydyłło-Osiatyńska wykładem „Motywacja ustawiczna w leczeniu uzależnień”. Znam historię ogromnej pracy, jaką włożyli Ewa i Wiktor Osiatyńscy we wprowadzenie i rozwój terapii uzależnień w Polsce. Mam dla obu głęboki szacunek. I choć nie wszystko, co padło z mównicy jest moje, jedną myśl sobie zatrzymałam szczególnie: „Zajmować się nie tyle nałogiem, ile tym, co oznacza dla klienta dobre, ciekawe, interesujące życie”. W mojej pracy terapeutycznej oglądanie tego, co w życiu klientów mocne, co jest po stronie wartości i snucie opowieści o tym, dlaczego to, co ważne jest ważne i jak można wspierać rozwój tych obszarów – ma ogromne znaczenie. Dlatego z przyjemnością słuchałam o wadze relacji w życiu osób zdefiniowanych jako uzależnione, o tym, jak zaludniają z czasem swoją samotność, jak zamieniają towarzystwo butelki (czy innego obiektu zależności, czy też relacji zastępczej) na dobre, budujące i przypominające o wadze życia więzi z ludźmi.

De Barbaro, Zimbardo i Rosemary Sword

Kongres był dla mnie również możliwością spotkania wielu doświadczonych psychologów i terapeutów o onieśmielających mnie trochę nazwiskach.

Rosemary Sword otworzyła swój występ hawajskim songiem, co było wspaniałą okazją do zatrzymania się, odszukania na nowo zaangażowania i sensu kongresowego spotkania. W ogromnej hotelowej sali śpiew Rosemary wybrzmiał jak przypomnienie o potrzebie ciszy i uważnej relacji ze sobą i światem. To było piękne doświadczenie.

Wystąpienie Rosemary miało również bardzo osobisty wydźwięk. Opowiedziała o wspólnej pracy z mężem – również terapeutą nad stworzeniem nowego podejścia do pracy (Time Perspective Therapy), opartego na teorii Zimbardo, którą znać możecie z książki „Paradoks czasu” (The Time Paradox). Mąż Rosemary umarł dwa lata temu, a ona sama kontynuuje ich wspólne dzieło i marzenie męża, by dzielić się efektami ich pracy z ludźmi na całym świecie. Bardzo sobie cenię taką spójność, czy raczej autentyzm wykonywanej pracy, która rozwija się w zgodzie z wyznawanymi wartościami, z tym, co dla nas ważne.

Terapia oparta na perspektywie czasowej proponowana jest przede wszystkim osobom cierpiącym na traumę wojenną (czy też osobom z diagnozą PTSD). Swoją drogą, jak wspomniała w swoim wystąpieniu Rosemary, niesamowite jak mocno etykieta PTSD jest w USA nadużywana i jakiej ulega stereotypizacji.

Czas w tym podejściu terapeutycznym ustrukturyzowano według wymiarów:

  • Pozytywna przeszłość – dobre wspomnienia vs negatywna przeszłość – karmiąca traumę,
  • Teraźniejszy fatalizm – brak kontroli nad życiem vs hedonizm – to, co przyjemne w tej chwili, uważność,
  • Przyszłość – związana z cyklem naszego życia vs przyszłość transcendentna – tycząca perspektywy duchowej (osobny kwestionariusz).

Celem terapii, w dużym skrócie, jest przejście z pozycji „stuck” (uwięzienia w niesprzyjającej perspektywie czasowej: negatywnej przeszłości, teraźniejszym fatalizmie) na pozycję „balanced”, czyli życia z umiejętnością elastycznego czerpania z dobrych wspomnień z przeszłości i tego, co ważne i przyjemne w teraźniejszości, a także wprowadzenie perspektywy duchowej w odniesieniu do całego cyklu życia.

Więcej o terapii stworzonej przez Rosemary Sword i jej męża możecie przeczytać na stronie poświęconej temu podejściu. Teorię Zimbardo znajdziecie tu.

Projekt Bohaterskiej Wyobraźni

A sam Zimbardo opowiedział nam o swojej teorii oraz o współpracy z polskimi badaczkami i o Projekcie Bohaterskiej Wyobraźni prosto z San Fransisco (wideokonferencja)!

O Projekcie Bohaterskiej Wyobraźni usłyszałam kilka lat temu, przechadzając się po katowickim Nikiszowcu i do dziś myślę, że to jeden z ciekawszych modeli budowania w dzieciach i młodzieży odwagi, nonkonformizmu, niezależności myślenia i takiego właśnie, codziennego bohaterstwa.

Polskim zespołem kieruje dr Agnieszka Wilczyńska. Zachęcam Was do poznania tego niezwykłego programu i do informowania o nim szkół, z którymi współpracujecie.

Rodzina na zakręcie

Profesor de Barbaro z kolei, opowiedział o „Rodzinie na zakręcie”. To, co dla mnie jednak najcenniejsze w tym wystąpieniu, to możliwość obserwowania nieoceniającej postawy terapeuty. Mówiąc o tym, jak zmienia się polska rodzina, profesor nazywał zjawiska, pozostawiając wolność definiowania znaczeń każdemu z jej przedstawicieli. Kapitalne padło zdanie, że „Postmodernizm w psychoterapii ma swój urok, pozwala nam na ciekawość wobec różnorodności”. Podobna myśl towarzyszy mi w mojej pracy i podobne mam marzenie o uchronieniu ciekawości przed czarno-białymi podziałami.

Mogliśmy więc usłyszeć o przestrzeni pomiędzy feminizmem i patriarchatem, trochę więc o wspólnym, szalonym czasem tańcu kobiet i mężczyzn na różne sposoby próbujących sprostać nowym społecznym oczekiwaniom, godząc je jednocześnie z wartościami przodków i tradycjami rodzinnymi. Zastanawialiśmy się również, co to dzisiaj znaczy być rodzicem, czy są tu jeszcze jakieś powinności, autorytet dostępny z nadania, czy jednak budujemy relację człowiek-człowiek, nie znając terytorium, posługując się starymi mapami, usiłując przekazać dzieciom to, co dla nas ważne, zdając się na moc więzi. Zatrzymało mnie również określenie rodzin patchworkowych jako „Rodzin rekonstruowanych, by się skonstruować” – tyle w nim nadziei! I jakie ładne nazwanie rodziny w procesie! Pięknie też nazwał profesor rolę dziadków, którzy w tym niezwykłym świecie, pełnią często rolę osób dbających o quality time, czyli o pewne uspokojenie, zatrzymanie, przypominanie o tym, co podstawowe.

Zaprosił też profesor na scenę Gombrowicza, którego słowa cudownie podsumowały i wystąpienie krakowskiego terapeuty i stały się też dla mnie mottem całego kongresu: „Nie takim znów szalony, żeby w dzisiejszych czasach coś mniemać albo nie mniemać” (Gombrowicz).

Kilka słów o miłości  

Z wystąpienia Piotra Mosaka o tytule „Hierarchia wartości, akceptacja, role i różnice w związku jako podstawa funkcjonowania i pomocy”  została we mnie piękna i moja definicja miłości oraz proste i porządkujące narzędzie do pracy z parą.

Miłość zdefiniowana została w zdaniu: „Potrafię być bez ciebie szczęśliwa/szczęśliwy, ale codziennie cię wybieram, bo z tobą jest mi jeszcze lepiej”.

Narzędzie dla par do pracy z wzajemnymi oczekiwaniami (a może okaże się użyteczne i dla nas?). Na kartce wypisujemy odpowiedzi na cztery pytania:

  • Czego jest za dużo (i chcę tego mniej)
  • Czego jest za mało (i chcę tego więcej)
  • Czego całkiem mi brak (i ma się pojawić)
  • Co ma zniknąć?

Cyberpychologia: phubbing, przynależność i wykluczenie 

Wiele do myślenia dały mi także wystąpienia dotyczące cyberpsychologii. Niby wiem, jak to działa, niby wiem, jak cenne są relacje osobiste i rzeczywistość „offlajnu”, niby wiem, że w cyberświecie warto poruszać się z głową. A jednak wiele historii, opowiedzianych ze sceny zbiło mnie z tropu, niektóre wywołały smutek, a jeszcze inne chęć i potrzebę szukania dalej.

Agnieszka Wilczyńska w swoim wystąpieniu „Społeczność wirtualna versus społeczność realna a zjawisko wykluczenia społecznego dzieci i młodzieży” opowiadała o potrzebie przynależności młodych do grup rówieśniczych. A w zasadzie o masowym poczuciu jej braku. Niedosyt ważnych relacji (z dorosłymi, z rówieśnikami) powoduje, jak wskazują badania, że około 65% 14-16 latków, czuje się wykluczona społecznie, pozbawiona poczucia przynależności, poczucia bycia ważnym. Dr Wilczyńska opowiadała o swoich badaniach w wystąpieniu TED. Możecie zobaczyć je tutaj.

Zatrzymało mnie również wystąpienie „Czym jest phubbing i jaką pełni funkcję we współczesnym świecie społecznym?”, dzięki któremu poznałam słowo, które zostało wymyślone, by nazwać zjawisko, prawdopodobnie znane nam wszystkim. Phubbing, to zajmowanie się swoim smarfonem podczas kontaktu z drugim człowiekiem. Znacie to, prawda? Mówicie do kogoś, podczas gdy ta osoba przegląda zawartość telefonu, albo – nie zapowiadając tego – odbiera telefon i zaczyna konkurencyjną rozmowę. Siedzicie ze znajomymi w kawiarni, opowiadacie im swoją historię, podczas gdy oni odpisują na sms-y, zaglądają na instagrama. Wszyscy to robimy. Psychologowie przyglądają się światu i temu, jak ludzie reagują na takie nowe zjawiska, nazywają je i badają ich wpływ na nasze zachowanie, myślenie, emocje. Było dla mnie ciekawym doświadczeniem przyglądać się procesowi powstawania nazwy dla nienazwanego dotąd zjawiska. Sama nazwa pewnie nie zmieni naszych zachowań, ale być może skłoni do większej uważności i refleksji nad ich wpływam na nas samych i ludzi, z którymi wchodzimy w relacje.

Z dużym zaciekawieniem wysłuchałam również wystąpienia dotyczącego naszej aktywności w sieci. Nie jest dla mnie nowością, że każdy ma swój zindywidualizowany pod względem doboru treści internet. Istnienie algorytmów, które na podstawie naszych codziennych wyborów podpowiadają nam stosowne treści ma jednak swoje konsekwencje, o których nie myślałam wcześniej. Otóż – ubożejemy. Budujemy dość jednorodny światopoglądowo świat, przez co, zatracamy pomału umiejętność funkcjonowania w przestrzeni różnorodnych opinii, poglądów, wartości. Nie rozmawiamy raczej z osobami, które się od nas znacząco różnią, więc wydaje nam się coraz bardziej, że nasza wersja świata jest nieco słuszniejsza, nieco bardziej jedyna. Tracimy umiejętność przyjmowania Innego – w szerokim kontekście i rozumieniu tego słowa. Pogłębiamy różnice. Otaczamy się własnym plemieniem złożonym z ludzi, którzy myślą tak, jak my.

Mindfulness i Agnieszka Pawłowska  

Kongres zakończyła swoim uważnym wystąpieniem Agnieszka Pawłowska. I to było piękne zamknięcie! Agnieszka opowiedziała o tym, ile we współczesnym świecie waży cisza, dbałość o równowagę i postawa życzliwego i nieoceniającego przyjmowania świata ze wszystkim co nam przynosi. Agnieszki opowieści o uważności każdorazowo przybliżają mnie do życia, jakim chciałabym żyć na co dzień.

Warszawski kongres był ogromny pod względem liczby słuchaczy i dyskutowanych treści. Tym ważniejsze wydało mi się właśnie takie zakończenie, które pozwoliło mi uspokoić umysł i poczuć się obecną w tym wydarzeniu wraz ze wszystkimi doświadczeniami dnia, ze wszystkimi wątpliwościami i kolejnymi ważnymi powodami do odczuwania wdzięczności.

Maria Sitarska