Między brzegiem zawodowej brawury a brzegiem rutyny rozciąga się przestrzeń osobistej satysfakcji. Jak rozpoznać swoje możliwości? Jak nabrać mądrego dystansu do siebie?

Chaos vs stagnacja

John O’Donohue, amerykański filozof i poeta wyznał kiedyś, że „pragnie żyć jak rzeka niesiony zaskoczeniem własnego rozwoju”. Gdy myślę o funkcjonowaniu zawodowym nauczyciela pojawia mi się przed oczami właśnie metafora rzeki przepływającej pomiędzy dwoma brzegami. Jeden z tych brzegów stanowi otwartość na nowości, pęd do zdobywania wiedzy, chęć wprowadzenia realnej zmiany w umysłach (i życiu) uczniów, ale też chaos i często nieznajomość realiów nauczania. Ten brzeg to przystań niepoprawnych idealistów i nowicjuszy. Brzeg drugi jest zgoła odmienny – to rewir skostnienia emocjonalnego i intelektualnego, zawodowa rutyna, zniecierpliwienie i zmęczenie. Na tym brzegu znajdziemy tych, którzy w co drugim zdaniu przekonują siebie (i innych), że „to się nie uda”, „nic nie ma sensu” i „nie warto”. Ten brzeg gości u siebie osoby zgorzkniałe i wypalone. Nadmierne zbliżenie się do któregokolwiek z tych obszarów niesie ze sobą ryzyko. Nauczyciela, który nie filtruje swoich brawurowych pomysłów i metod przez pryzmat użyteczności czy etyczności, czeka – w najlepszym wypadku – rozczarowanie. Tego zaś, który nie aktulizuje swojej wiedzy i metod nauczania – niechybnie spotka brak skuteczności oraz utrata wiarygodności w swojej roli (również dla samego siebie).

Patrz realnie

Optimum zawodowej satysfakcji i skuteczności osiąga się poprzez świadomy, a mimo to swobodny przepływ pomiędzy brzegiem brawury a brzegiem rutyny.

Często jednak zdarza nam się myśleć o swoim zawodowym rozwoju w kategoriach zero-jedynkowych i przy pierwszym, drugim, trzecim niepowodzeniu porzucamy otwarty umysł i zasilamy rzesze niezadowolonych pe- dagogów. Radosną deklarację: „Mogę wszystko” zastępuje ponure: „I tak nic nie zmienię”. To tak jak gdybyśmy myśleli, że nie potrafiąc sprostać swoim młodzieńczym ideałom, pozo- staje nam jedynie zanegowanie ich.

Warto jednak uświadomić sobie, że myślenie w kategoriach czarno-białych to domena małych dzieci. To one mają skłonność do przyjmowania optyki absolutnej i nienegocjowalnej. Tymczasem droga ku dojrzałości wybrukowana jest odcieniami szarości. W psychoterapii proces ten nazywamy urealnieniem. Urealniając swoje spojrzenie na daną kwestię, opuszczamy myślenie „albo-albo” („albo jestem w 100% entuzjastą swojej pracy, albo mam jej szczerze dość”) na rzecz optyki zwanej magią „i” („Lubię swoją pracę i mo- mentami jej szczerze nie znoszę.”). Jako nauczyciel mogę być przecież zarówno innowacyjny, jak i leniwy, entuzjastyczny, ale również sceptyczny. Żadna z tych postaw nie wyklucza się, wręcz przeciwnie – to dopiero one wszystkie czynią z nas nauczyciela z krwi i kości. Urealnienie ma też miejsce wtedy, gdy dokonując analizy swojej (zawodowej) rzeczy- wistości, widzimy ją taką, jaka ona jest, a nie taką, jaką chcielibyśmy, aby była lub taką, jaką zazwyczaj się ją postrzega. Bo to właśnie stereotypy, obiegowe opinie i nierealne oczekiwania sprawiają, że rozbijamy się o któryś z opisanych wcześniej brzegów.

Strzeż się pokusy bycia doskonałym

Tym, co sprawia, że tak łatwo opuścić nam brzeg innowacyjnego chaosu na rzecz rozczarowania i rutyny jest także nasz perfekcjonizm. To on każe nam patrzeć na naszą zawodową codzienność raczej w kategoriach nakazów („co muszę zrobić?“) niż powinności („co mogę dać?“). Stale dokształcając się, otaczając nowymi metodycznymi podręcznikami, zapisując na kolejne kursy, zapominamy o celu, jaki temu przyświeca. Nadmiernie skupiając się na sobie samych i na kreowanym przez nas wizerunku, tracimy z pola widzenia ucznia i jego potrzeby. A temu ostatniemu wystarczy w miejsce doskonałego nauczyciela, „nauczyciel „wystarczająco dobry“. Taki, który nie tyle „musi“, co „chce“, który popełnia błędy i się na ich postawie uczy, jest wyrozumiały wobec niedoskonałości swoich i innych.

Zdystansuj się do myśli na swój własnych temat

Podczas psychoterapii często poruszam z moimi klientami temat etykietek, jakimi sami siebie opisują („nieudacznik“, „córeczka tatusia“, „pedant“). Po ich wyodrębnieniu uświadamiam im, że słowa, którymi się opisują, nie są nimi. „Odklejenie się“ od etykietek, które sobie nadajemy może mieć zatem niezwykle inspirującą, ożywczą moc. Możliwe, że i Ty nazywasz siebie „młodym nauczycielem“, myślisz o sobie jako o osobie, która trafiła do szkoły „przez przypadek“, opisujesz siebie jako „weterana szkolnictwa“, „upartego osła“ lub „trudnego we współpracy“. Każda z tych etykietek ma moc sprawczą i zamyka nas w świecie przez nią definiowanym. Jeśli chcesz myśleć o sobie jako o nauczycielu pełnym wiary w siebie, lecz niedoświadczonym, pewnie takim właśnie się staniesz. Warto zatem przyjrzeć się słowom, jakimi się opisujemy. Każde z nich może nas niepotrzebnie usztywnić i przykuć do któregoś z zawowodych brzegów – chaosu lub rutyny.

Nie przywiązuj się do swoich osiągnięć

Tak, jak słowa, które Cię opisują, nie są Tobą, tak i nie są nimi rzeczy, których dokonujesz. Albert Ellis, psychoterapeuta opisał pułapkę utożsamiania się ze swoimi sukcesami następującymi słowy: <„Zwykle powtarzasz sobie: „Ponieważ robię te ważne rzeczy – rozwiązuję problemy matematyczne, uprawiam sport etc. – to znaczy, że jestem dobrym, kompetentnym człowiekiem!“ Świetny sposób na wzmocnienie własnego ego! Niestety, poczucie własnej wartości ma też swoją odwrotną stronę: poczucie własnej bezwratościowości. „Ponieważ robię tę rzecz słabo, to znaczy, że jestem złym, niekompetentnym człowiekiem“. Dokąd zaprowadzi cię to przekonanie?> . Przywiązanie do swojej nieomylności związanej z danym obszarem sprawia, że przestajemy się rozwijać. Nie odczuwamy już bowiem takiej potrzeby, nieświadomie też boimy się, że poprzez wyjście ze strefy komfortu narazimy się na odebranie nam miana „eksperta“.

Koniec

To Ty decydujesz kim jesteś i kim się – jako nauczyciel – staniesz. Czy będziesz rwącym potokiem czy wyschniętym korytem rzeki. To od Ciebie zależy, czy zagubisz się na brzegu chaosu czy pochłonie Cię przystań usztywnienia i stagnacji. Bądź dla siebie wyrozumiały, rozwijaj się, rozpoznaj rzeczy, które Ci zawodowo nie służą, jak i tym, które ograniczają Ciebie jako nauczyciela i człowieka.

Bibliografia:

Ellis, A. (2008), Jak zadbać o własne szczęście. Kraków, Zielona Sowa.

Artykuł oryginalnie ukazał się w Uczyć Lepiej, 4-2013-2014.

Autorką artykułu jest Sabina Sadecka, psychoterapeuta.

ilustracja: obraz „Dawn on the River” Wolfa Kahna.

FreshMail.pl