Profesora Antoniego Kępińskiego prawdopodobnie nikomu nie trzeba przedstawiać. Psychiatra, naukowiec, humanista, filozof, do którego książek wracam często i chętnie (i pewnie nie tylko ja).

Twórczość Kępińskiego dotyczy nie tylko problematyki człowieka chorego psychicznie, nawet tam, gdzie tytuł wydawałby się na to wskazywać, nie tylko człowieka chorego, ale zagadnień niezwykle istotnych dla każdego człowieka, jego hierarchii wartości, postawy wobec siebie, innych, stosunku do życia, śmierci, sposobów borykania się z trudnościami, humanizmu w medycynie i wielu innych – pisze Halina Wardaszko–Łyskowska w przedmowie do książki „Człowiek i dzieło”.

„Poznanie chorego” nie jest wyjątkiem. Kępiński opowiada o procesie diagnozowania jako o spotkaniu z drugim człowiekiem, podmiotem. To człowiek jest tu najważniejszy, a nie schizofrenia, depresja, czy jakakolwiek inna etykieta. Autor zwraca uwagę na nieskończoność procesu diagnostycznego oraz na to, że akceptacja takiego stanu rzeczy to właściwie jedyne, co można zrobić. W przeciwnym wypadku jest się skazanym na ciągłą frustrację związaną z niemożnością osiągnięcia celu – postawienia diagnozy. I nie pomogą tu kolejne teorie i hipotezy. Aby naprawdę poznać człowieka (nie tylko chorego), należy także i jemu pozwolić się poznać. Kępiński wylicza błędy, jakie popełniają diagności podczas poznawania: błąd postawy (podmiotu do przedmiotu, zamiast podmiotu do podmiotu), błąd maski (współczującej, naukowej, koleżeńskiej, moralizatorskiej czy jakiejkolwiek innej, która jest niezgodna z aktualnym psychicznym przeżyciem) i błąd sędziego (ocena w kategoriach wartościujących). Tego rodzaju postawa jest właściwa w przypadku poznania przyrodniczego. Jeśli jednak celem jest poznanie człowieka, konieczne jest przyjęcie postawy bardziej pierwotnej, bo tylko dzięki temu można wyczuć czyjś stan psychiczny.

Przychodzą mi do głowy wyniki badań nad czynnikami leczącymi w psychoterapii. Nie od dziś wiadomo, że to nie orientacja teoretyczna psychoterapeuty, nie po mistrzowsku przeprowadzone interwencje terapeutyczne, nie dobór strategii i technik terapeutycznych, ale relacja terapeutyczna jest jednym z istotniejszych wyznaczników skuteczności psychoterapii. Kępiński pisze, że chorzy szukają u psychiatry zrozumienia i choć trochę uczucia. Jestem daleka od wygłaszania prawd absolutnych, jednak myślę sobie, że to stwierdzenie można z powodzeniem przełożyć na kontekst psychoterapii, a także (?) relacji w ogóle.

Tym, którzy Kępińskiego nie znają, gorąco polecam, a tych, którzy znają, zapraszam do ponownych spotkań z jego książkami wypełnionymi życzliwością i zrozumieniem.
***
Katarzyna Rawska