Mózg wie dużo, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości,
że wie znacznie więcej, gdy połączy się z sercem.

Kiedy zmienia się nasz mózg, my się zmieniamy. To prawda potwierdzona naukowo.
Oprócz niej istnieje jeszcze jedna, o wiele ważniejsza:
jeżeli zmienia się nasze serce, zmienia się wszystko.
Zmiana następuje nie tylko w tym jak postrzegamy świat, ale też w sposobie,
w jaki świat nas odbiera i w jaki na nas reaguje.

Twoje serce jest kompasem i zarazem największym darem.
Jeśli kiedykolwiek się zgubisz, otwórz je, a ono poprowadzi Cię we właściwym kierunku.

fragmenty książki

Myślałam, że to będzie lekka lektura do pociągu. Autor zaskoczył mnie na pierwszych stronach, zabierając mnie prosto na blok operacyjny, w centrum przeprowadzanej przez niego operacji mózgu małego chłopca, a kilka stron dalej – wzruszając mnie do łez (przypomnę, że byłam wtedy w pociągu :)).

Książka oparta jest na faktach. Jest opowieścią o życiu Jamesa Doty’ego – wybitnego neurochirurga, badacza empatii i altruizmu. To historia życia pełnego zmagań i trudności (o których Sabina pisała wcześniej tutaj). Jest ona też opowieścią o wewnętrznej transformacji autora i życiowych lekcjach, które pozwoliły mu stać się pełnym troski i empatii lekarzem, którym jest dzisiaj.

To książka o uważności, medytacji, uspokajaniu ciała i umysłu (i po lekturze której chcę i decyduję medytować częściej i bardziej regularnie niż dotychczas). To też książka o słuchaniu serca, które jest najlepszym nauczycielem i drogowskazem i o tym, że z wyciszonym umysłem dużo łatwiej je usłyszeć. O odkrywaniu wewnętrznej mocy, którą każdy z nas ma w sobie i o zaangażowanym działaniu. Choć nie mówi wprost o wartościach, dużo w niej też o tym co ważne, o popełnianiu błędów, gubieniu się i odnajdywaniu na nowo ścieżki do życia, które chcemy wieść. Jest to też książka, która odchodzi od dylematu “serce czy umysł” i pokazuje jak współpracują one ze sobą i jak wzajemnie na siebie oddziałują.

Znajdziemy w niej też kilka ciekawostek z zakresu neurobiologii. W mojej pamięci utkwiły najbardziej informacje o tym, że serce posiada swoją własną inteligencję oraz że wysyła ono dużo więcej sygnałów do mózgu niż mózg do serca.

Z książki przebija wrażliwość autora. Szczególnie poruszające dla mnie były opisy jego kontaktu z pacjentami – pełne uważności, obecności, szacunku i empatii. Czytając o tym jak traktuje on swoich pacjentów, zamarzyłam, żeby trafiać na swojej drodze na takich lekarzy (i ludzi!) jak najczęściej i sama coraz bardziej taką osobą się stawać.

Mam wrażenie, że każdy z lektury tej książki może wziąć dla siebie coś innego. To, co ja wzięłam z niej najcenniejszego, to rozdziały o otwieraniu serca. Największa lekcja z tej książki przyszła do mnie jednak nie w trakcie jej czytania, a podczas przygotowywania tej recenzji. Przy pierwszym podejściu napisałam ją z poziomu intelektu. Zupełnie zapomniałam otworzyć serce (tak, tak, pisząc tekst o otwieraniu serca zapomniałam otworzyć swoje własne). W odpowiednim momencie (na szczęście przed wysłaniem jej do publikacji) skasowałam większość tekstu, zaprosiłam serce do współtworzenia go i… zaczęłam pisanie od nowa.

Przypomniało mi to o słowach Jeffa Fostera o otwieraniu serca:

Nie próbuj teraz otwierać swojego serca. Byłby to delikatny ruch agresji w kierunku twojego bezpośredniego doświadczenia ciała. Nigdy nie mów zamkniętemu sercu, że musi być bardziej otwarte. Będzie się szczelniej zamykać, aby się chronić, czując Twój opór. Serce otwiera się tylko wtedy, gdy panują odpowiednie warunki. Twoje wymaganie otwartości zachęca do zamknięcia. To jest najwyższa inteligencja serca.

Zamiast tego, pokłoń się sercu w jego obecnym stanie. Jeśli jest zamknięte, pozwól mu być zamkniętym. Uczcij jego zamknięcie. Spraw, aby było bezpieczne. Bezpieczne nawet, aby czuć się zagrożone. Ufaj, że kiedy serce będzie już gotowe, ani chwili wcześniej, otworzy się jak kwiat w promieniach słońca. Nie ma pośpiechu dla serca.

Zaufaj zarówno otwarciu, jak i zamknięciu. Ekspansji i skurczowi. Jest to sposób oddychania serca. Bezpieczeństwo, niebezpieczeństwo, bezpieczeństwo, niebezpieczeństwo. Piękna kruchość bycia człowiekiem. A wszystko otoczone najdoskonalszą miłością. (tłumaczenie: Marta Kułaga)

Ważne, żeby dać sercu czas. Moje najwyraźniej go potrzebowało, aby napisać tę recenzję w takiej formie. I tak to jest z tymi naszymi sercami – czasem potrzebują czasu na nabranie gotowości, żeby się otworzyć. Potrzebują ochronić to, co w nich najcenniejsze. Dobrze jednak pamiętać, że (tu pozwolę sobie przywołać kolejny fragment książki): idąc przez życie z otwartym sercem, narażamy się na przykrości, ale nie w taki sposób jak wtedy, gdy pozostaje ono zamknięte.

Dobrze było towarzyszyć autorowi w transformacji i w trakcie jego otwierania serca otwierać swoje, kontaktować się z nim i szukać w nim odpowiedzi.

Polecam tę książkę szczególnie osobom, które oprócz swojej intelektualnej części chcą rozwijać w sobie wrażliwość, empatię i uważność. Gdybym miała podsumować ją kilkoma słowami-kluczami, byłyby to: otwarte serce, współodczuwanie i bycie dobrym człowiekiem. Po krótkim namyśle dodałabym jeszcze jedno słowo – magia, bo zapowiedzianej w tytule magii jest w tej książce sporo.

Mam wrażenie, że nie jest to książka dla każdego. Jestem jednak przekonana, że wiele osób znajdzie w niej coś wartościowego dla siebie. Jedno jest pewne – we mnie, co najmniej kilka razy, poruszyła czułe struny i zostawiła mnie trochę inną niż ta, którą byłam na początku czytania. A to coś, co w książkach (i filmach) cenię najbardziej.

Karolina Buszkiewicz

James R. Doty (2016), Mózg i serce. Magiczny duet. Poznań: Rebis.