Bliskie są mi słowa – Gdyby nie ludzie, których poznasz i książki, które przeczytasz za pięć lat byłbyś tym samym człowiekiem co dziś. Książkę „Zły Pan” z całą pewnością mogę zaliczyć do tych, który poruszyły mną do głębi, na wskroś i zmieniły. Zmieniły w podejściu do literatury dziecięcej. Od spotkania z Bojem – głównym bohaterem „Złego Pana” już nie będę jej – literatury dziecięcej łączyć z beztroską i idyllą.

Na początku, rzecz jasna, jest okładka. Spoglądający na czytelnika smutny chłopiec i tytuł „Zły Pan” to tylko delikatne zwiastuny negatywnych emocji rozpychających się na zaledwie czterdziestu stronach książki. Emocji maksymalnie rozpędzonych, misternie opisanych, a co najważniejsze nie pozwalających o sobie zapomnieć. Czterdzieści stron dzieliłam na pięć dni. Zaczynałam. Kończyłam. Wracałam. Dlaczego? To nie jest bajka rozpoczynająca się słowami Za siedmioma górami i siedmioma lasami, ale literacki dreszczowiec, opatrzony przejmującymi ilustracjami. Wstęp –  Boj nasłuchuje. Ktoś jest w dużym pokoju. To Tata. – nie pozostawia złudzeń, że będzie przyjemnie i lekko. To przejmująca historia chłopca Boja, który doświadcza domowej przemocy. Ciekawe literackie zjawisko osadzone na solidnej psychologicznej podstawie. Autorka w wywiadzie dla Wysokich Obcasów mówi – W książce staram się używać języka dziecięcych reakcji opisywanych przez szwajcarskiego psychologa Jeana Piageta. Dziecko w wieku od dwóch do siedmiu, czasem do dziewięciu lat jest ogarnięte poczuciem wszechmocy i odpowiedzialności (“Wszystko to moja wina”), jest bardzo egocentryczne (“Wszystko dookoła jest na mój temat”).

Dla człowieka kochającego psychologię i literaturę to wyjątkowa pozycja. Psychika wpływa na somatykę, a Dahle pięknie to opisuje Mięśnie mięśnieją, kostki kostnieją, szyja szyjnieje. Autorka bez krzty skrupułów wyjawia do czego doprowadza przemoc w rodzinie – Cały Boj jest zamknięty tysiącem zamkniętych drzwi. To poprzez tę książkę możemy zachęcić dziecko do napisania listu terapeutycznego i tu warto wspomnieć wyjątkowy artykuł Sabiny Sadeckiej. 

Gdy dziecko, niczym Boj nie jest w stanie nic powiedzieć, bo usta ma zamknięte na kłódki, sklejone klejem i zabite gwoździami, możemy poprosić o napisanie listu. W książce Boja zachęcają do tego pies, wróble, drozdy i szpaki – Napisz list! List napisz!  W realnym świecie, w pracy z dzieckiem możemy użyć przykładu chłopca jako motywacji do napisania takiego listu.

Stres pourazowy, list terapeutyczny, ofiara, oprawca, przemoc – czy to jest książka dla dzieci? Jestem pełna rozbieżności. Ujęłabym to tak – dla dziecka doświadczającego przemocy w rodzinie, jak najbardziej. I dla każdego dorosłego. Ku przestrodze – aby nie wychodził z nas Zły Pan i Zła Pani.

Autorka recenzji: Anna Koblowska

Opis: Anna Koblowska – germanistka uzależniona od książek, nie tylko tych napisanych po niemiecku.
Entuzjastka Irvina Yaloma i Lwa Starowicza.
Od dawna w literackiej przyjaźni z Olgą Tokarczuk i Vladimirem Nabokovem.
Studentka psychologii dla licencjatów i magistrów.

Książkę możesz znaleźć tutaj.