Dzięki rozmowom z ludźmi odkrywam, że jest mnie więcej niż sobie o sobie myślałam. Czyjaś wolność odważa mnie do pogłębiania mojej wolności. Czyjaś czułość przekierowuje mnie w kierunku moich pokładów czułości. Czyjaś wnikliwość zasiewa fundamenty pod moje wnikliwsze przyglądanie światu, innym i sobie.

Rok 2021 był dla mnie niekończącą się rozmową. 

Rozmawiałam z Wami psychoterapeutycznie <3 (cóż to za ogromny przywilej! wielokrotnie właśnie Wy natchnęliście mnie do tego, co opisałam powyżej). 

Rozmawiałam ze swoją własną psychoterapeutką (nigdy nie byłam w tak ważnej jak ta osobistej podróży). 

Rozmawiałam z moimi przyjaciółmi, dzięki którym uczyłam się sztuki trudnych wyborów i asystowałam mentalnie w mozolnym procesie akceptowania niezmienialnego. 

Rozmawiałam z uczestni(cz)kami moich warsztatów/kursu, z współprowadzącymi je ze mną – Alicją Biedą, Natalią Stasiowską, Kingą Bartkowiak i z uczestnikami kursów, jakie ja sama zdecydowałam się sobie zafundować w tym roku. Te rozmowy zmieniały tak wiele, że nie jestem nawet tego w stanie tu opisać.

Kontynuowałam rozmowy z moimi superwizorkami – Marią Kasprowicz i Rikke Kjelgaard. Pierwsza (wraz z moją grupą superwizyjną) towarzyszyła mi w oglądaniu mojej pracy przez soczewki systemowe, druga pomagała mi uruchomić w terapii współczucie do innych i do samej siebie. 

Praktykowałam somatic experiencing i podczas indywidualnych sesji uczyłam się komunikować się ze swoim ciałem poprzez ruch i poprzez użycie metafor. 

W trakcie spotkań Awareness-Courage-Love ćwiczyłam się z Wami w byciu w intymności i odwadze. 

Rozmawiałam też w przestrzeni internetu z niezliczoną ilością osób (przez messengera, instagrama, maile), z którymi poczułam wspólnotę duszy i umysłu. 

W rodzinie – bliższej i dalszej – dałam sobie samej przyzwolenie na nie rozmawiania, ale też poszłam za impulsem rozmawiania z tymi, z którymi pragnęłam głębokiej rozmowy. Z niektórymi osobami dopiero uczę się takiego kontaktu.

Moje dzieciaki uczą mnie nieustannie pokory i tego, jak wiele we mnie zranień, które tylko czają się, by wejść między moje dzieci a moją miłość do nich. 

Miałam też w 2021 możliwość porozmawiania z największymi (w moim osobistym rankingu) żyjącymi psychoterapeutami: Irvinem Yalomem, Nancy McWilliams, Russem Harrisem. Odkryłam też niezwykłe piękno psychoterapeutów: Josepha Ciariocchi i Mary Welford.

Jest mnie dzięki tym – zawodowym i osobistym –  rozmowom, więcej. Coś rozgorączkowanego się we mnie mocno ugruntowało i pozwala mi samej być bardziej sobą. Coś nieśmiałego wybrzmiało we mnie silniej. Coś zagubionego mniej się dzięki tym rozmowom we mnie gubi, a więcej poszukuje. 

Dziś w szczególności chciałam Wam opisać kilka moich odkryć i egzystencjalno-terapeutycznych poszerzeń, jakie zafundowała mi rozmowa z moja psychoanalityczą guru: Nancy McWilliams. Nancy McWilliams poznałam najpierw poprzez książki, gdy zaczynałam moją terapeutyczną edukację od nurtu psychodynamicznego. Potem widziałam jej wykład na żywo o trudnościach w psychoterapii  (ach te swobodne lata przed pandemią!) w Warszawie w Laboratorium Psychoedukacji i każde słowo tego wykładu do dziś jest we mnie bardzo żywe. Nancy McWilliams jest dla mnie osobą, która potrafi pracować bardzo głęboko, ale z w pełni otwartym sercem i bez dogmatyzmu (który mnie swego czasu od podejść bazujących na psychoanalizie i relacji z obiektem odrzucił). 

Moja rozmowa z Nancy McWilliams wydarzyła się dokładnie 24 godziny temu. Miałam niezwykłą okazję doświadczyć sposobu pracy Nancy (odegrałam podczas naszej konsultacji rolę mojego klienta/klientki, a ona wcieliła się w terapeutkę tej osoby) i przysłuchać się jej sposobowi konceptualizacji przypadku.

Chcę spisać przepiękne jej refleksje – dla siebie i dla Was. Niech kręgi odwagi rozpływają  się swobodniej coraz szerzej. 

[wszystkie wypowiedzi Nancy są tu przeze mnie i przez moje widzenie przefiltrowane i mocno sparafrazowane; mam nadzieję jednak, że udało mi się zachować ich rdzeniowy sens]

  • bywa że ludzie odmawiają sobie dobrego życia, wierząc, że to jakoś naprawi brutalną przeszłość ich przodków;
  • nieprzeżyta żałoba po tym, czego nie dostało się w dzieciństwie, może wywołać zazdrość wobec własnych dzieci (klientów, podopiecznych, uczniów itd.) o to, co one dostają od nas i od życia (a my nigdy nie mieliśmy na to szans); czasami wściekłość na nasze dzieci za to, że dostały to, czego my nie mogliśmy jest dla nas tak zagrażająca, że psychika woli trzymać tę emocję poza naszą świadomością (i wtedy możemy się wobec swoich dzieci zachowywać brutalnie/nieracjonalnie/chłodno);
  • jako terapeut(k)a musisz być zarówno wystarczająco dobrym INNYM, by pacjent mógł poczuć, że z tobą jego utarte sposoby interakcji mają szansę potoczyć się inaczej; równocześnie jednak musisz mieć umiejętność tolerowania, że jesteś w pewnym stopniu odbierany jako taki sam jak jego figury przywiązania (czyli w dużym stopniu negatywnie). Terapeuta jest w terapii zarówno dobrym obiektem, jak i złym obiektem;
  • czasami jedyny dostępny sposób na odejście z relacji wiedzie przez jej dewaluację (“separacja poprzez dewaluację”); terapeuta jest bardzo często dewaluowany, bo dzięki temu unika się czegoś, co inaczej byłoby nie do zniesienia (np. lęku przed porzuceniem); opisuj to klientowi i nie  utożsamiaj się z tym z automatu (nie wszystkie opowieści o tobie są opowieściami o tobie);
  • psychoanaliza nie jest o regułach zachowania terapeuty (co mu wolno, czego nie wolno), psychoanaliza jest potężnym narzędziem rozumienia człowieka; szukaj psychoanalitycznych superwizorów, którzy pomogą ci zrozumieć twoich pacjentów głębiej, nie będą skupiali się na zawstydzaniu ciebie i twojej żywotności. 

Kończę stary rok wysycona pięknymi relacjami i interakcjami. Wchodzę w nowy rok z jeszcze większą potrzebą rozumienia tego, co się dzieje w relacjach w terapii (i w moim życiu) głębiej. 

Niech ten najbliższy czas będzie dla Was łagodny!

Sabina