To był ciekawy rok. Dużo pytałam siebie o to, na czym najbardziej mi zależy i robiłam ku temu kroki. Z lękiem oczywiście (przed tym, co napotkam). I ze smutkiem (bo gdy zapraszam nowe, to żegnam stare). Ale też z ciekawością i nadzieją. I książką najważniejszą dla mnie w tym czasie była „Stając się sobą” Yaloma.

Po pierwsze dlatego, że jego historia utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto się stale rozwijać, szukać nowych rozwiązań i sposobów pracy, jeśli dotychczasowe okazują się niewystarczające lub jeśli po prostu pojawiają się inne, które wnoszą coś istotnego. Blisko mi do takiego podejścia do mojego zawodu – w tym realizowałam to między innymi poprzez zaproszenie ACTu do terapeutycznych rozmów.

Po drugie dlatego, że historia Yaloma pokazała mi, że trzeba szukać dróg do realizowania swoich pasji i tych „dużych” (u Yaloma – pisanie powieści inspirowanych filozofią), i tych „małych” (u Yaloma – jazda na motocyklu, podróże, szachy). Kojarzy mi się to z pielęgnowaniem w sobie radości i zaciekawienia, które i w życiu, i w pracy są przecież niezbędne! A to również ważny dla mnie osobiście tegoroczny temat.

A po trzecie: bo lubię historie ludzi, a historia życia Yaloma jest po prostu bardzo ciekawa i przyjemnie było z nią obcować za pośrednictwem książki.

Serdecznie polecam, bo podejrzewam, że książka dla wielu może stać się i dobrą lekturą, i kopalnią inspiracji.

Katarzyna Rawska

FreshMail.pl