Wierzę, że sny zawierają w sobie cenne wskazówki dotyczące naszego rozwoju. Wierzę także, że powtarzające się sny z dzieciństwa, które nadal dobrze pamiętamy jako osoby dorosłe są szczególnie istotne. Arnold Mindell w rozwijanym przez siebie podejściu do pracy z ludźmi – psychologii zorientowanej na proces – pokazuje, że praca z nimi doprowadza do odkrycia naszej “wewnętrznej bajki”, “mitu życiowego”, który śnimy i realizujemy później przez całe życie. Zawiera on w sobie osiowe konflikty, z którymi przyjdzie się zmierzyć danej osobie, a także potencjały, które dobrze, żeby wykorzystała w celu harmonijnego rozwoju osobowości.

Jak to możliwe, że sny na wiele lat w przód pokazują to, co w symbolicznej formie wydarzy się później w naszym życiu? Nikt tego nie wie. Mnie przekonuje to, że pamiętamy je jeszcze często bardzo długo po tym jak nam się śniły. Są jak wewnętrzna bajka, która wyświetla nam się (we śnie, w wyobraźni) wiele razy i obok której po prostu nie sposób przejść obojętnie. W jakimś sensie podświadomie, intuicyjnie dostrzegamy, że to, w symbolicznej formie, ujęta historia o nas samych.

Sny z dzieciństwa, jeśli przyjrzeć im się uważniej, są jak mityczna podróż bohatera – pełna przygód próba odnalezienia odpowiedzi na pytania frapujące ludzi i ludzkość od dawien dawna. Zadają pytania o sens życia i próbują udzielić odpowiedzi na odwieczne dylematy wpisane w życie ludzi, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi: Kiedy być silnym i niezależnym, a w jakim stopniu poddać się losowi i korzystać ze wsparcia innych ludzi? Na ile korzystać z rozumu i jednocześnie jakie jest miejsce intuicji w naszym życiu? Jak radzić sobie z przemijaniem? Być w relacjach czy wieść żywot samotnika? Aby znaleźć unikalną, inną dla każdego z nas odpowiedź na te pytania trzeba nieustannie w ciągu naszego życia próbować wszystkich tych stron, wszystkich tych jakości: siły / słabości, rozumu / intuicji, relacji / samotności, itp. Te sny pokazują naszą przyszłą drogę życiową oraz jakości, terytoria, przez które będzie ona prowadziła, abyśmy mogli harmonijnie się rozwinąć. Tak jakby z tej perspektywy celem naszego życia było rozwiązanie pewnej zagadki, udzielenie odpowiedzi na pytania, na które nie ma jednej, właściwej odpowiedzi. I znalezienie tych odpowiedzi jest możliwe tylko i wyłącznie przez ciągłe doświadczanie tych przeciwstawnych jakości, życie w rzeczywistym kontakcie z nimi – nie jest to bynajmniej zadanie intelektualne.

To w tym sensie Jung uważał, że sny z wczesnego dzieciństwa często w symbolicznej formie przepowiadają los danego człowieka i przywiązywał do nich szczególną wagę. Odkrył, że pochodzą z bardzo głębokich warstw osobowości (z nieświadomości zbiorowej) i z tego wywodził przekonanie, że dziecko ma już nieświadomie psychikę człowieka dorosłego, i że od urodzenia jest tym, kim stanie się później.

Te sny opowiadają o wielu dużych, wewnętrznych konfliktach, w których ścierają się uniwersalne wartości takie jak: siła i słabość, rozum i intuicja, duch i materia – praca z nimi polega na jak najlepszym poznaniu obu stron i umiejętnym wykorzystywaniu potencjału jaki w sobie zawierają w życiu. Czasami dobrze jest być silnym, a czasami pokazać trochę słabości i liczyć na pomoc innych; w niektórych sytuacjach skorzystać ze swojej intuicji, a niektóre opcje przeanalizować i rozłożyć na czynniki pierwsze do granic możliwości. Czasami pokazują nam dostęp do różnych odmiennych stanów świadomości, które mogą być nam bardzo przydatne w życiu.

Są bardzo zaskakujące i obfitują w rozmaite, często przeciwstawne polarności: unoszenie się na powierzchni wody / nurkowanie, unoszenie się w powietrzu / spadanie, jasność / ciemność, siła / słabość, kolory / ich brak. Częściej niż w innych snach są w nich obecne zwierzęta. To właśnie uważna interpretacja tych, często na pierwszy rzut oka wręcz banalnych motywów, umożliwia odkrycie jakości, które mają znaczenie w naszym życiu. Jeśli ktoś nie pamięta takich snów można podobnie pracować ze wspomnieniami, które są trochę jak sny lub historiami z naszego dzieciństwa opowiadanymi przez członków naszej rodziny, które też są trochę jak bajki.

Wiem, pracując ze snami osób dorosłych, że to czego się boimy w snach to kontakt z częściami naszej osobowości, których dobrze nie znamy. W tym samym sensie to, co śniło nam się w dzieciństwie też wywoływało często silne reakcje emocjonalne z dwóch powodów: po pierwsze, bo należy do nas, do naszego wewnętrznego świata; po drugie, bo było jeszcze odrzucone, obce, nieznane. Podobnie jak potwór, który goni nas we śnie (i ma dla nas jako śniących ważną wiadomość, jakkolwiek trudno by nie było czasami tak zobaczyć tę sytuację) ma tym straszniejszy wyraz twarzy im mocniej przed nim uciekamy, co dalej napędza nasz lęk, itd. A spróbujcie no tylko kiedyś zebrać się na odwagę i stanąć z nim oko w oko, nie uciekajcie, to zobaczycie jak się zmieni! No tak, nie jest to łatwe, bo trzeba już wtedy prawie zupełnie nie bać się tego, co sobą reprezentuje…

PRZYKŁAD

Mój własny sen z dzieciństwa był dość typowym koszmarem, który dręczył mnie przez wiele lat sprawiając, że w nocy, po przebudzeniu, wystraszony biegłem z miśkiem pod pachą do sypialni rodziców. Dotyczył Kermita z The Muppet Show, który gonił mnie szaleńczo po mieszkaniu. Niby nic strasznego, poza, być może, faktem, że miał skórę jak ugotowany w rosole kurczak. Jak tylko udało mu się mnie dotknąć – natychmiast budziłem się przerażony, z bijącym sercem… Pracowałem z tym snem z różnymi terapeutami i nie mam wątpliwości, że dotyczy ważnych w moim życiu kwestii takich jak:

– “bycie gonionym przez śmierć” (ugotowany kurczak jest w końcu nieżywy) – śmierć jako doradca – ciągłe zadawanie sobie pytania: Czy to co robię jest rzeczywiście najważniejszą rzeczą w moim życiu? Czy gdyby to był ostatni dzień mojego życia, i śmierć byłaby dosłownie o krok za mną, to czy to właśnie chciałbym robić zawodowo / czy tak właśnie mają wyglądać moje relacje? – jest to zdecydowanie mój duży temat życiowy – wiele razy zmieniałem już wcześniej obrany kurs mimo, że z zewnątrz mogło to się wydawać totalnie nieprzemyślaną decyzją i często zwyczajnie walczę ze strachem, zwątpieniami przed tym, żeby jeszcze bardziej sięgać gwiazd;

– jedną z moich wewnętrznych postaci jest szalony, wbiegający na scenę Kermit – cały czas uczę się tego, jak najlepiej świadomie z niego korzystać; Co z takiego Kermita jest ważne dla mnie samego? W jaki sposób stawanie się nim od czasu do czasu w relacjach może pomóc je wzbogacać? A jak może im szkodzić?

– luźna zabawa w relacjach (przebieg snu przypomina nieco zabawę “w berka”) – odgrywając ten sen stało się dla mnie jasnym, że mam w sobie taką część, która uwielbia nieskrępowaną zabawę w najszerszym tego słowa znaczeniu – mam też część osobowości bardzo zasadniczą i hołdującą “zasadom współżycia społecznego”, co i kiedy wypada/nie wypada, itp. To fascynujące, jak obie te postawy są mi bliskie i jak obu potrzebuję do szczęśliwego życia.

W jaki sposób można odkryć znaczenie tych snów? Przede wszystkim trudno to zrobić samemu  – podobnie jak interpretować swoje codzienne sny jest bardzo trudno – myślimy wtedy często: “aha, no tak, oczywiście, że wiem co oznacza ten sen, powinienem zrobić to i tamto…” po czym projektujemy na sen to, co wiemy o sobie do tej pory zapominając, że sny najczęściej odnoszą się do nieuświadomionych jeszcze obszarów naszej psychiki. To trochę tak jakbyśmy mimowolnie przez większość czasu żyli patrząc na świat przez okulary o jakimś określonym kolorze – np. różowym – patrzymy na relacje, szanse / zagrożenia, na siebie samych przez pryzmat tego koloru zapominając zupełnie, że to tylko jeden z całej palety kolorów, inaczej rzecz ujmując – jakiś specyficzny, bardzo określony punkt widzenia. Nie da się przez te okulary właściwie zobaczyć innych kolorów. Żeby zinterpretować sen trzeba mieć świadomość, że te okulary mamy na nosie i spróbować je na jakiś czas zdjąć, co nie jest wbrew pozorom takie proste. Inne porównanie, które dobrze oddaje trudność samodzielnej interpretacji snów: “często znajdujemy się zbyt blisko nas samych oraz naszych snów, żeby zobaczyć pełny obraz”[1].

Po drugie, trzeba dać się ponieść klimatowi snu, wejść w jego świat, nie interpretować tylko i wyłącznie intelektualnie. Trzeba się trochę “rozpłynąć”, skontaktować z intuicją, przeczuciami, skojarzeniami oraz zdystansować od obecnych we śnie emocji. Tylko wtedy zdołamy wyłuskać to, co we śnie najcenniejsze – unikalny przekaz dla nas samych, który umiejętnie wdrożony do życia pomoże nam żyć pełną piersią i w większej równowadze.

Osoby zainteresowane odkrywaniem znaczenia własnych snów z dzieciństwa zapraszam na wzięcie udziału w  warsztacie „Sny z dzieciństwa – bajka, którą nadal śnimy”, który poprowadzę w inspeerio w środę, 29 czerwca w godz.18-21.

Więcej informacji na temat warsztatu na naszej stronie internetowej: inspeerio.

[1] Mindell, A. “O istocie snów”, Wydawnictwo KOS rok 2007, s.172