Od samego siebie warto zacząć zmieniać swoje życie.
fragment książki

Powszechnie znana, ale niepraktykowana – asertywność. Wiele o niej słyszymy, wiele też o niej wiemy, zauważamy jej braki u innych osób, ale… no właśnie – czy jest rzeczywiście elementem naszego codziennego życia, czy stosujemy ją w praktyce? Jak zauważa autorka we wstępie książki „Asertywność w praktyce” – asertywność często pełni rolę wyrzutu sumienia, który przywodzi nam na myśl, że znowu komuś ustąpiliśmy, nie wiedzieliśmy, jak mamy się zachować, zrobiliśmy coś nie tak…

Celem Doroty Gromnickiej wydaje się zdjęcie tego ciężaru z naszych ramion, by odtąd asertywność nie była wyrzutem sumienia, a codziennym, świadomym sposobem bycia, który pomoże nam odnaleźć się w rzeczywistości i uczynić ją bardziej satysfakcjonującą dla nas w każdym jej wymiarze – osobistym, rodzinnym, społecznym i zawodowym.

Książka składa się z kilku części. Pierwsza z nich – teoretyczna – wprowadza czytelnika w temat asertywności, definiuje ją i przedstawia jej istotę, jednocześnie prowadząc nas przez szereg ćwiczeń, które mają doprowadzić nas do wiedzy, jak my sami rozumiemy to pojęcie i czy jest ono zgodne z jej rzeczywistą ideą. Kolejna część prezentuje podstawowe prawa i techniki asertywności. To tu znajdziemy „wstęp do praktyki”, a więc podstawowe informacje o tym, jak przedstawiać i bronić swoich praw, jak wyrażać swoje uczucia, jak komunikować swoje opinie i potrzeby. W kolejnym rozdziale znajduje się niemalże 40-punktowy test, w którym dzięki szczerym odpowiedziom (prawda/fałsz) możemy dokładnie określić, w jakich dziedzinach życia z asertywnością jesteśmy za pan brat, a nad którymi warto jeszcze popracować. W dalszej części poradnika znajdują się opisane scenariusze rozmów dotyczących różnych sytuacji, w których możemy się znaleźć – w relacjach z partnerami, rodzicami, dziećmi, przełożonymi, podwładnymi, współpracownikami, klientami i przyjaciółmi. Przedostatni rozdział poświęcony jest byciu asertywnym względem samego siebie, a w ostatnim – znajdują się pytania osób uczących się na treningach asertywności i odpowiedzi na nie.

Jeśli chodzi o układ książki, zmieniłabym nieco kolejność, a mianowicie rozdział dotyczący asertywności względem samego siebie umieściłabym tuż po wstępie teoretycznym. Sama autorka przestawia drogę do asertywności następująco: ZAAKCEPTOWANIE SAMEGO SIEBIE – ASERTYWNOŚĆ WOBEC SIEBIE – BYCIE ASERTYWNYM WOBEC INNYCH. Zasadne więc byłoby, aby ten rozdział stanowił podstawę do dalszych rozważań.

Przykłady zamieszczone w książce są ciekawe i rzeczywiście taki sposób przedstawienia asertywności może być pomocny dla wielu osób, bo zakotwicza się w konkretnych sytuacjach, a nie abstrakcyjnych pojęciach. Dzięki temu możemy z każdej z nich wyłuskać coś dla siebie – choćby odpowiednie zwroty czy sposoby wyrażania siebie. O ile w większości rozdziałów przedstawione scenariusze są rzeczywiście uniwersalne, a więc  sytuacje, które są ich szkieletem, mogą się przydarzyć większości z nas, o tyle w rozdziale dotyczącym sfery zawodowej przykładowe rozmowy prowadzone są głównie między pracownikami korporacji, firm ubezpieczeniowych, dużych organizacji. Brakuje mi w nim sytuacji zaczerpniętych z życia kelnerów, fryzjerów, ekspedientów w sieciówkach i sprzedawców w osiedlowych sklepikach, pracowników służby zdrowia, recepcji hotelowych itd. Myślę, że w pracy np. kelnera jest dużo okazji do tego, aby nie być asertywnym, a więc możliwości i przykłady, jak można wyjść z tego „cało” i w zgodzie ze sobą, byłyby niezmiernie wartościowe.

Ogólnie rzecz biorąc, książka w dobry sposób pokazuje, o co tak naprawdę w  praktykowaniu asertywności chodzi – a mianowicie – o ćwiczenie zdobytych podczas lektury książki umiejętności obustronnie, czyli jako takich, które będą nas ochraniać i czynić wyraźniejszymi w kontaktach oraz jako takich, które będą też chronić drugiego człowieka w kontaktach z nami, gdyż pomogą nam nie naruszać jego granic.

Jakiś czas temu oglądałam film „Jestem na tak” z Jimem Carreyem w roli głównej. Urzędnik bankowy (którego gra Carrey) jest „urodzonym pesymistą”, a po rozstaniu z żoną jego „negatywność” jeszcze się potęguje. Na każde pytanie jego odpowiedź brzmi „nie”. Czy jest asertywny? Za grosz! Mimo że tak łatwo przychodzi mu odmawiać (a powszechny jest mit, że asertywność to nic innego jak umiejętność odmawiania), to nie jest zadowolony ze swojego życia i relacji z innymi. Gdy więc pewnego dnia trafia na spotkanie stowarzyszenia „Jestem na tak”, na którym charyzmatyczny guru nakłania uczestników do złożenia sobie przysięgi, że odtąd będą mówili wszystkim i wszystkiemu „tak”, wydaje się, że przyszedł kres jego nudnego i niezadowalającego życia. Nasz bohater postanawia od tej pory zawsze „być na tak”. Czy teraz jest asertywny? Tym bardziej nie, bo w jego życiu brakuje najistotniejszego elementu asertywności – czyli wolności, możliwości wyboru. Akceptowanie wszystkich próśb i propozycji wplątuje bohatera w wir zabawnych sytuacji,  ale ostatecznie doprowadza do poważnych kłopotów. Dopiero wtedy dowiaduje się (gdyby przeczytał „Asertywność w praktyce” Doroty Gromnickiej – wiedziałby to od początku!), że aby prowadzić satysfakcjonujące życie, bogate w budujące relacje, nie chodzi wcale o to, żeby zawsze mówić „tak” albo zawsze mówić „nie” – tylko mówić „tak” wtedy, kiedy się chce powiedzieć „tak” i mówić „nie” wtedy, gdy się tego pragnie. To jest właśnie klucz do wewnętrznego spokoju, akceptacji siebie, innych i rzeczywistości, takimi jakimi są naprawdę. I to jest właśnie esencja asertywnego stylu bycia, o czym możecie się przekonać, czytając „Asertywność w praktyce” Doroty Gromnickiej.

Grany przez Jima Carreya mężczyzna miał problem z wyborem – płynąć „z prądem” czy „pod prąd”. Wydaje mi się, że ten dylemat jest ciągle aktualny i „modny” – ile to razy słyszę przechwałki „bo ja to zawsze płynę pod prąd, ze mną tak jest”, gdy ktoś chce podkreślić, jaki to jest niepokorny, oryginalny i nie do podrobienia. Z drugiej strony- ze smutkiem patrzę na osoby, które płyną cichutko, pokornie, niezauważenie „z prądem” i zachowują się tak, jak oczekuje od nich tego otoczenie – partner, rodzice, znajomi, szef, w obawie, że gdy wyrażą siebie, to stracą aprobatę tych ważnych osób – jakby od niej zależało ich życie. Tymczasem, aby dobrze, prawdziwie, asertywnie żyć – wystarczy sprawdzić, gdzie tak naprawdę, w głębi duszy, CHCĘ płynąć – i właśnie tam popłynąć – nieważne czy to będzie „z prądem” czy „pod prąd”. I o tym jest ta książka.

Anna Alaszkiewicz

Dorota Gromnicka, Asertywność w praktyce. Jak zachowywać się w typowych sytuacjach, wydawnictwo Samo Sedno.

 

 

FreshMail.pl