Być częścią ziemi, kochać ją, doświadczać jej, nie traktować jej jako czegoś poza naszą jaźnią, ale jako esencję tego, czym jest jaźń, w połączeniu, intymności, witalności, żywotności. Przepełnienie życiem i życzliwością, która jest jego najistotniejszą cechą – uczenie tego, badanie i dowodzenie własnym życiem: na tym właśnie opierała się praca Charlotte i Charlesa przez wiele lat ich małżeństwa i współpracy w ruchu świadomości sensorycznej.
Z przedmowy Normana Fishera

Zbyt często nie widzimy i nie czujemy tego, co dzieje się wokół nas. Często też interesujemy się tylko sobą, rodziną, ewentualnie bliskimi przyjaciółmi. Stać się wystarczająco wrażliwym i wolnym, by być aktywnym członkiem społeczności, kraju i świata – to także część przebudzenia.
Charlotte Selver

Cokolwiek robimy, zawiera to w sobie cały wszechświat – te słowa Charlotte Selver mogłyby wystarczyć do, no właśnie, opowiedzenia? nadania kształtu? przybliżenia?… no właśnie, czego? metody pracy? sposobu pracy? Charlotte i Charlesa V. W. Brooksa. Nie wiem jak opowiedzieć Wam o Świadomości sensorycznej wydanej przez Ścieżki Mocy. Bo jak opowiedzieć życie? Może więc opowiem tę pracę i tę książkę poprzez to, jak teraz czuję chłód w palcach dłoni, które doświadczają siły porannego zimowego wiatru. Zauważam chłód-wiatr, nie unikam i nie potęguję. Doświadczam też kontaktu opuszków palców z gładką, matową i jednocześnie przyjmującą strukturą klawiatury komputera, jest w tym jakiś rodzaj przyjemności z doświadczanej współpracy, ze sprężystości klawiszy, z pamięci palców. Opowiedziałabym też o tym, jak siedzę teraz, czując pod pośladkami miękkość poduchy i fakturę wełnianej narzuty, wydzierganej przez moją babcię. Plecy doświadczają oparcia krzesła i przynosi mi to ulgę. W ciele czuję wyziębienie i osłabienie, bliżej mi dziś do energii przyciągania Ziemi, do leżenia, mniej płynie we mnie witalności, która wspierałaby mnie w ruchu w górę. Dobrze, że jest krzesło, które daje oparcie. Że jest osoba, która je zaprojektowała i wykonała. Że było drzewo, od którego ktoś wziął drewno (dzięki, drzewo!). Że jest deszcz, który dawał drzewu wodę, że jest słońce, które dawało drzewu możliwość wzrostu, że jest las, który jest drzewa ekosystemem, domem, wspólnie z grzybnią, która umożliwia życie. Że są bakterie, z których wynikło życie. Że jest fitoplankton, dzięki któremu mogę teraz doświadczać oddechu i czuć zdumienie z prostego faktu bycia żywym (jak opisuje swoje odczucia po zajęciach prowadzonych przez Charlotte Selver Norman Fisher w przedmowie do książki). Doświadczenie tego, jak oddech jest współstwarzany przez ekosystem lasów i oceanów (Ziemi) i jak bardzo zależę od tych podarunków od procesu życia, którym również jestem, robi mi w sercu miłość i onieśmielenie. Świadomość tego, jak ekosystem lasów i oceanów (Ziemi) zależy od moich i naszych ludzkich działań stawia mnie do pionu i wybudza do koncentracji na działaniach, które mogę podarować sobie-i-naszej ziemskiej, międzygatunkowej społeczności, żeby cierpiały mniej i mogły być tym, czym są/czym z chwili na chwilę się stają.

Opowiedziałabym Wam też, jak jesienią, w czasie, który – chcąc uporządkować to uparcie nieporządne życie – nazwaliśmy październikiem, jak jesienią szłam aleją kasztanową, mając w sobie wielkie poruszenie. Kiedy więc szłam aleją kasztanową, 14 października, mając w sobie wielkie poruszenie i jednocześnie doświadczenie bycia z lekturą Świadomości sensorycznej, poczułam jak bardzo potrzebuję się dociążyć, dotknąć życia tak sensorycznie właśnie, dotknąć i być dotknięta. I wtedy stanęłam na ścieżce, pochyliłam ciało i z dziką wdzięcznością, naprawdę dziką dotknęłam dłońmi małych ciałek zimnych, przed chwilą uwolnionych ze skorup kasztanów, byłam taka głodna, wypełniłam nimi całą możliwą powierzchnię obu dłoni i wtedy przyszło to, nie mieszczące się w żadnej opowieści, doświadczenie obecności, ciężaru, świeżości i chłodu w moich odpowiadających na nie dłoniach. Uścisk z życiem. Bezpieczeństwo. Dom. W tym samym czasie przyszła od kasztanów poezja, skroplone doświadczenie (moment harmonii, wybudzenia):

„dłonie pełne kasztanów”

kiedy ściskam w dłoni garść kasztanów
to jest tak, jakbym trzymała twoją dłoń, życie
a ty moją

podnoszę więc kasztany z ziemi łapczywie
jakbym szukała brzucha matki

chcę być tak trzymana,
taka bliska
tak niepodzielona
jak niepodzielone jest doświadczenie połączenia
mojej i twojej dłoni, życie

i żeby to trwało
i teraz i potem
i żeby trwało jemu i jej
i żeby trwało w wodzie i w lesie
i w czasie wojny i w czasie pokoju

ale przecież ty to potrafisz, życie

zawsze płynąć
zawsze mijać
zawsze wracać

Zanotowałam, co działo się chwilę później, podczas spotkania osób zajmujących się ekoterapią:

A potem słuchałam języka łez, i języka słów, i dialogu, i różnych perspektyw kulturowych – kiedy próbowaliśmy/próbowałyśmy dotknąć tego, co to znaczy dla mnie, dla nas – osób pracujących terapeutycznie w Polsce – dekolonizacja psychoterapii. I przywracanie jej kontekstu ekologicznego. I rozpoznawanie zarówno dominującego kulturowego kontekstu, w jakim jesteśmy zanurzone/zanurzeni, jak i uwewnętrznionych historii, które zostawiają ślad w naszych decyzjach, również terapeutycznych.


(Tak, i psychoterapii warto byłoby się trochę wybudzić i odzyskać kontakt z siecią życia).

Pamiętam też, że pierwszy raz, spotkałam wtedy dzięcioła dużego w tej okolicy. Nie rozpoznaliśmy się wcześniej. Choć pewnie on dawno mnie już dostrzegł, to tylko ja przegapiłam to życie. Przysiadł na gałęzi lipy, która żyje po sąsiedzku. Od tamtego czasu szukam go i zauważam częściej, karmi się u starych klonów w parku. Był mi taki bliski w momencie wynurzania się z czasu tamtejszej żałoby. Podobnie kasztany. Podobnie stado wron siwych, spacerujących po parkowej alei codziennie od nowa.

I pewnie można by powiedzieć, że Charlotte Selver prowadziła zajęcia świadomości sensorycznej. Konwencjonalny sposób użycia języka i rozumienia znaczeń bez trudu przeniósłby nas w świat jakiejś sali, jakiejś przestrzeni, jakiej metody, jakiegoś sposobu, jakiejś osoby prowadzącej, która daje nam jakąś swoją wiedzę. Ale to nie tak. Wyobrażam sobie, że to raczej mogło być tak, że ta manifestacja życia, którą była Charlotte Selver w danym momencie, która świadoma była tego, że niesie w sobie cały wszechświat, przychodziła spotkać się, dotknąć swoją żywą obecnością innych żywych obecności, innych manifestacji t e g o s a m e g o ż y c i a i przypominać to, co już jest. Czego nie trzeba stwarzać. Czego nie trzeba wymyślać. O co nie trzeba się starać, a tym bardziej walczyć. Ani nawet na to otwierać. Charlotte mówiła raczej o tym, żeby pozwalać. Pozwalać sobie i sobie-z-innymi na świadome-sensoryczne-pełne bycie w przytomnym, obudzonym żywym ciele, które jest tak samo Tobą, jak Ziemią (rzeką, oceanem, drzewem, piaskiem, pszczołami, bakteriami glebowymi). Jest tak samo Tobą, jak Ziemią, zawsze w kontakcie ze swoim środowiskiem wzrostu i rozkładu. W każdej chwili współtworzące ekosystem Ziemi, oddech, deszcz, wiatr i umieranie kolejnych ekosystemów. Poprzez to, jak była z życiem, niezależnie od tego czy była to jej własna stopa, czy kamień, czy ludzkie stado, czy ocean Charlotte, wspólnie z Charlesem pokazywała też naszą współodpowiedzialność za dobrostan Ziemi, za dobrostan ludzi, za dobrostan innych zwierząt i roślin. To jak jesteśmy ma znaczenie i wpływa na to, co robimy.

Ta postawa odpowiedzialności to część procesu stawania się świadomym, abyśmy zamiast tworzyć pokolenie Ja, mogli być częścią pokolenia My, obejmującego wszystkich i wszystko na tej planecie. Czy nie czujesz, że wszyscy mają równe prawo do życia – bezwarunkowego, wolnego od presji i odrzucenia, od głodu i nękania? Dążenie do bycia obecnym w każdej sytuacji, zarówno łatwej, jak i trudnej; do bycia w pełni obecnym z naszym umysłem, sercem, z naszą wrażliwością i naszymi mocnymi stronami – to jest bardzo, bardzo ważne.

Charlotte urodziła się 70 lat przed tym, zanim zaczęliśmy w zachodnim świecie praktykować mindfulness. Charlotte jednak niczego nie wymyśliła, żadnej metody, sposobu pracy. Potrafiła jednak dotknąć życia tak, żeby być w kontakcie, żeby być życiem, nie manipulując nim. Stając się współ-obecna, współ-odpowiedzialna, współ-wolna.

Maria Sitarska

Charlotte Selver, Charles V. W. Brooks, Świadomość sensoryczna. Praktyka przywracania witalności i obecności, przekład Anna Kaszyc, Wydawnictwo Ścieżki Mocy