Listu terapeutycznego jego adresat zazwyczaj nie przeczyta. Opisujemy w nim swoje najskrytsze emocje, zawiedzione oczekiwania, skargi, słowa których nie zdążyliśmy wypowiedzieć, gdy jeszcze był ku temu czas. Trudno się do niego zabrać, jednak dla wielu to czasami jedyny sposób, by poradzić sobie z niedomkniętą żałobą, wszechogarniającym poczuciem winy lub gniewem.

DO KOGO PISZE SIĘ TAKI LIST? Przede wszystkim do osoby, z którą nie możemy/nie chcemy się skontaktować. Do rodzica, którego nigdy nie poznaliśmy lub który odszedł bez słowa. Do dziecka, które nie zdążyło się narodzić. Do bliskiego nam członka rodziny lub przyjaciela, z którym przed śmiercią nie zdążyliśmy się pożegnać. Do kogoś, z kim nie udało nam się porozmawiać od serca, by – podziękować mu, nakrzyczeć, podzielić się ważną informacją. Do siebie samych, gdy byliśmy dziećmi. Do tej części nas samych, która angażuje najwięcej naszej uwagi – tej wewnętrznej cząstki nas, która pije, boi się panicznie ciemności, nie może się pogodzić z rozstaniem z partnerem/partnerką.

PO CO PISAĆ? Urwane relacje z osobami bliskimi to źródło ogromnego żalu. Najczęściej nie chcemy się z nim konfrontować, roztrząsać go, dzielić się z nim z innymi. Boimy się, że ta emocja zapanuje nad nami, zdominuje nasze myślenie, „pokona nas“. Traktujemy niewygodną emocję jak wroga, z którym możemy wygrać lub przegrać, nigdy zaś dogadać się.

Emocja, której nie ubierzemy w słowa rzadko jednak znika sama. Tłumienie jej powoduje często coś przeciwnego – rośnie ona w siłę i nadszarpuje – niezauważenie acz sukcesywnie – nasze zasoby.

Do tego, by tę ważną, dotykającą  nas, emocję wydobyć na światło dzienne – użyteczny być może właśnie list terapeutyczny. Jest on sposobem na symboliczne porozumienie się z osobą, z którą nie możemy lub nie chcemy porozmawiać osobiście, jest też – co nawet ważniejsze! – drogą do porozumienia się z samym sobą. Zwłaszcza z tą częścią nas samych, która – na skutek trudnych przeżyć – uległa emocjonalnemu „zamrożeniu“.

List pozwala też zeksternalizować, czyli wyrzucić z siebie wewnętrzny problem. Dzięki temu może on zostać nazwany, opisany i – koniec końców – zaopiekowany.

JAK PISAĆ? Po pierwsze daj sobie czas na to, by do napisania listu dojrzeć. Pozwól swojemu umysłowi oswoić się z decyzją o opisaniu niedokończonej relacji, ale i otworzyć na wspomnienia, refleksje i obserwacje, które miałby do tego listu włączyć. Po drugie – niech nikt podczas pisania Ci nie przeszkadza. Po trzecie – nie dbaj o ortograficzne lub stylistyczne reguły, jedyne co warto obdarzyć Twoją atencją to Twoja własna psychologiczna prawda.

Można pisać spontanicznie, bez cenzury. List taki nazywany jest po angielsku „dirty letter” (dosłownie – brzydki, wulgarny list), daje bowiem przestrzeń jego twórcy do użycia przekleństw, najgorszych inwektyw, przytyków, na które pewnie nigdy – w jakimkolwiek innym liscie – nie dalibyśmy sobie przyzwolenia. Taki list pozwala wybrzmieć negatywnym uczuciom i jest czasami jedyną okazją do bezkompromisowego opowiedzenia o świecie swoich wewnętrznych przeżyć. Jego napisaniu towarzyszy najczęściej ulga, bywa też, że na moment negatywne uczucia – w efekcie wyrzucenia z siebie całego ładunku smutku i/lub żalów – eksplodują. Dajmy sobie czas, by pobyć z tymi emocjami, posłuchajmy, co tak naprawdę chcą one nam przekazać. Im uważniej ich wysłuchamy, tym szybciej pozwolimy im minąć.

Wyrzucenie z siebie spontanicznych emocji powinno być tylko jednym z etapów terapeutycznego pisania. Oczywiście nie zawsze też etap nieocenzurowanego pisania jest potrzebny. Wtedy od razu zabierzmy się do etapu nr 2, o którym poniżej.

Jeśli list ma być symbolicznym domknięciem trudnej relacji, warto by doczekał się również wersji konstruktywnej. Relacja domknięta w sposób negatywny będzie bowiem do nas – z dużym prawdopodobieństwem – stale w naszych myślach powracać.

Twoje życie jest opowieścią, w której to strata/ból, którego doświadczasz są jednym z ważniejszych rozdziałów. Zanim podejmiesz się pisania, spójrz na swoje życie jako całość – jakie rozdziały mogłyby poprzedzać rozdział związany ze stratą, jakie następować po nim.

Jakich lekcji udzieliła Tobie ta właśnie relacja? Uruchomienia jakich zasobów wymagało od Ciebie zmierzenie się z tą stratą, rozczarowaniem, bólem? Z jakimi – najważniejszymi wartościami w Twoim życiu – skonfrontowała Cię ta trudna relacja? Jak będziesz myślał o niej w ostatniej chwili życia? Czy jest coś, za co mógłbyś osobie, do której piszesz list podziękować? Czy jest coś dobrego, co byłoby niemożliwe bez niej i jej straty? Czy z relacji tej wynika dla Ciebie jakieś bogactwo?

Odpowiedzi na te pytania zawrzyj w liście do ważnej osoby, z którą rozmowa nie jest już możliwa.

Pisz powoli, ale bez poprawek. Zaufaj swojej psychice, ona wie, jak najlepiej napisać ten list, by pomóc Ci domknąć to, co pozostało niedomknięte. Jeśli czujesz taką potrzebę – rysuj, koloruj, dodawaj przypiski. Pisząc, bądź wyrozumiały dla swoich słabości, jeśli to możliwe – okaż zrozumienie dla słabości osoby, która przysporzyła Ci cierpień. Pisz intuicyjnie i odważnie.

Intuicja też zapewne podpowie Ci, co zrobić z napisanym już listem/listami. Niektórzy czują ulgę po spaleniu ich, inni – przeciwnie – chcą je zatrzymać.

Powodzenia!

Autorką listu jest Sabina Sadecka psycholog i psychoterapeuta w centrum inspeerio w Poznaniu.

zdjęcie: kadr z filmu „Journal d’un curé de campagne” Roberta Bressona