Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku, poniższe przemyślenia piszę, będąc pod ogromnym wrażeniem książki Maureen Murdock „Podróż bohaterki. Kobieca droga do pełni”.

Od dłuższego czasu zajmuje mnie temat związany z poczuciem własnej wartości dziewczynek, kobiet i tego, jaką narrację słyszą już od maleńkości na temat bycia dziewczynką. Dlatego też książka ta trafiła w samo sedno moich przemyśleń, poszukiwań. Dodam, że narracja ta często nie jest skierowana wprost, bezpośrednio i nawet jeśli najbliższe osoby wspierają dziewczynki, a później kobiety do tego, by w pełni rozwijały swój potencjał i tak, prędzej czy później, spotykają się z podprogowym przekazem, o zauważalnym i odczuwalnym podziale na świat kulturowo nazwany męskim i żeńskim.

Sama wiem, jak to jest być dziewczyną, córką, a później kobietą, żoną, matką. Staram się wykonywać te wszystkie role najlepiej, jak potrafię. Moje doświadczenie życiowe, wiedza zdobyta podczas studiów, spotkania z ludźmi, droga mojego rozwoju osobistego i towarzyszenie innym w ich rozwoju sprawiły, że teraz już potwierdziłam to, co od dawna przeczuwałam – wszystkie te role można wykonywać inaczej, jeszcze bardziej w nich BYĆ, czerpać z nich jeszcze więcej radości i spełnienia bez zbędnego trwonienia energii na szukanie nie wiadomo czego. Można czerpać z samego źródła BYCIA bez zbędnego szukania sposobów, by go zapełnić. Wszystko jest dobrze, niczego nie trzeba szukać, jedyne, co jest do zrobienia to znalezienie tego źródła w sobie, w poczucie PEŁNI SIEBIE.

Po tej lekturze wiele spraw stało się dla mnie bardziej zrozumiałych.

Życie kobiety różni się od życia, jakim żyje mężczyzna, i nie byłoby w tym nic złego, gdyby z tego powodu nie cierpiało tak wiele osób. Przez tysiące lat kobiety słyszały o tym, że są słabsze, bardziej wrażliwe, a przez to gorsze, a ich rola została sprowadzona do wykonywania głównie zadań związanych z opieką nad innymi lub innych, które nie pozwalały im w pełni realizować swojego potencjału. Absolutnie nie mam tu na myśli tego, że opiekowanie się drugim człowiekiem jest złe, chcę pokazać pewien schemat myślenia, głębokie kolektywne przekonanie, które do dzisiaj w wielu miejscach na świecie determinuje to, jak ten świat wygląda.

Życie kobiety jest cykliczne, tak jak przyroda, pełne rożnych potrzeb i towarzyszących im emocji. Kiedyś szanowano tę cykliczność, słuchano tego, co mówi ciało i natura, a kontakt z przyrodą był źródłem siły i mocy kobiety. Jednak z różnych powodów to się zmieniło. Emocjonalność została oceniona jako niepotrzebna, wrażliwość przeszkadzała w podejmowaniu decyzji, zdecydowanie bardziej ceniony był intelekt i produktywność. Emocje zaczęły kojarzyć się z czymś zbędnym, świadczącym o słabości, utrudniającym życie i współpracę, a ta szczególna i piękna kobieca moc zaczęła być wyśmiewana lub odrzucana. I w taki sposób piękna część kobiecej natury poprzez deprecjację, umniejszanie ważności uległa wyparciu, zaprzeczeniu. Od kobiet oczekiwano łagodności, cierpliwości, posłuszeństwa, umiejętności dopasowywania się. Kobiety, by zasłużyć na miłość musiały przejawiać te właśnie cechy. Ich część kulturowo nazywana męską, związana z doświadczaniem i wyrażaniem gniewu, stawianiem granic, realizacją celów i marzeń została wyparta. Głos został odebrany, a gniew został stłumiony lub skierowany do środka.

W dużym uproszczeniu doprowadziło to do głębokiego zakorzenienia wśród kobiet społecznego przekonania „nie jestem warta…” lub „nie zasługuję na…”, w oparciu o które do dzisiaj funkcjonuje świat.

Kobiety jednak, by udowodnić, że „są warte” lub „ że zasługują na”, zaczęły żyć według kulturowo rozumianego męskiego wzorca z pominięciem cykliczności, słuchania przyrody i siebie, a także tego wszystkiego, w co zostałyśmy przez nią wyposażone. Wyrzekły się swojego kobiecego pierwiastka po to, by poczuć przynależność do świata i móc z niego korzystać, bo od maleńkości widziały – nawet jeśli od najbliższych w jej życiu mężczyzn słyszała inaczej – że to mężczyźni bez większych ograniczeń funkcjonują i realizują się w świecie zewnętrznym. I one też tak chciały. Wewnętrznie nie godziły się na takie zmarginalizowanie i pracowały ponad ludzkie możliwości lub na inne sposoby udowadniając sobie i innym, że mają wartość i zasługują na: uwagę, miłość, akceptację, sukces, spełnienie, szczęście.

Niestety skutki życia według kulturowo rozumianego męskiego wzorca dla wielu kobiet są silnie wyniszczające. Wiele kobiet po osiągnięciu zawrotnych karier czuje, że czegoś im brakuje; osiągnięcie kariery z pominięciem swoich innych najgłębszych potrzeb, a szczególnie z pominięciem siebie, często powoduje, że kobieta swoje cele osiąga dosłownie wykrwawiając/ wypalając się od środka.

Mężczyźni – w ujęciu naszej kultury – są stworzeni do działania, podejmowania decyzji, koncentrowania się na zadaniu i mają więcej sił do tegoż działania. Presja, praca ponad własne możliwości bez odpowiednio balansującej ilości odpoczynku, kontaktów z najbliższymi i z samym sobą, stawianie sobie kolejnych celów i osiąganie ich to również aspekty kulturowo rozumianego męskiego świata, męskiej energii. Energii wzmacnianej społecznie.

Dla kobiety życie według takiego wzorca na dłuższą metę jest niszczące. Podświadoma tęsknota za pełnią życia może przejawiać się w postaci dolegliwości somatycznych lub psychicznych.

Obecny etap naszej kultury obejmuje wiele zmian zachodzących w postrzeganiu roli kobiety i kobiecości.

Kobiety czują, jedne bardziej a inne mniej, że już nie chcą uosabiać cierpliwej i pokornej istoty, budzi się w nich SIŁA potrzebna do przeprowadzenia niezbędnych zmian, by zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogli czerpać większą radość z życia, żyjąc bardziej we wzajemnym szacunku i zrozumieniu niż w podziałach. Kobiety czują, że są świadome siebie i gotowe, by mówić w otwarty sposób o tym, czego chcą, a także stawać w obronie swojego zdania, jeśli zajdzie taka potrzeba. Bardzo ważne jest, by kobiety na drodze odzyskiwania swojego głosu, nauce sygnalizowania swoich potrzeb, stawiania granic i mówienia NIE lub TAK wtedy, kiedy będą tak właśnie czuły – wspierały się wzajemnie. Kiedyś kobiety dużo czasu spędzały RAZEM, dając sobie wsparcie, a tym samym wzmacniając SWOJĄ i WZAJEMNĄ SIŁĘ. Współczesne kobiety są bardzo samotne i tym bardziej potrzebują siebie nawzajem, swojej uważności i tego szczególnego zrozumienia.

Droga ta nie jest ani łatwa, ani prosta. Każda kobieta pokonuje tę drogę po swojemu, w zależności od gotowości i chęci.

„Tak jak większość podróży ścieżka bohaterki nie jest prosta: brak na niej jasno określonych drogowskazów i rozpoznawalnych przewodników. Nie istnieją żadne współrzędne, mapa czy wiek, w którym można wyruszyć w drogę. Nie kreśli ona żadnych linii prostych. Świat zewnętrzny rzadko uznaje zasadność tej wyprawy: w rzeczywistości często sabotuje ją i zakłóca”.1

Czas, by kobiety zrozumiały, że to nie liczba zewnętrznych osiągnięć decyduje o ich poczuciu własnej wartości i że nie muszą niczego nikomu udowadniać.

Czas, by zajrzały do swego wnętrza i przyjęły to, co od dawna czeka na to spotkanie – wypartą część kobiecej natury – i zaczęły żyć jeszcze pełniej, jeszcze piękniej, obficiej.

W wielu kobietach do głosu dochodzi złość, przez lata i pokolenia gromadzona. Część kobiet bardzo się tego obawia, a w części kobiet złość dosłownie chce krzyczeć – bo przez lata/pokolenia była tłumiona.

Złość jest piękną i niezwykle potrzebną emocją, bo pokazuje to, co dla nas najważniejsze. Problem ze złością polega na tym, że zdarza się, że pod jej wpływem podejmowane są różne decyzje, zachowania, którym brakuje odrobiny chłodnego intelektu (to jest piękny przykład tego, jak „przeciwieństwa” mogą się jednoczyć i dawać piękny efekt). A w tej przemianie chodzi o ŁĄCZENIE, a nie o dzielenie, dlatego ważne jest, by umieć z tych emocji skorzystać w odpowiedni, twórczy sposób.

Współczesny świat potrzebuje mądrych, przebudzonych i świadomych kobiet tak samo jak mądrych, przebudzonych i świadomych mężczyzn, jednak to od nas, kobiet zależy, czy zaczniemy mówić swoim pewnym, silnym głosem i zaczniemy dbać o nasze granice.

„Chociaż wiem, że przed nami daleka droga do osiągnięcia równości płci i ras, młode dziewczęta, dorastające dziś w rodzinach, w których szanuje się kobiece wartości, przyniosą jutro większe skupienie na zdrowych relacjach rodzinnych i społecznych. Oby ich wewnętrzna postać męska była Mężczyzną z Sercem”.2

Myślę szczególnie o wszystkich dziewczynkach, które dopiero zaczynają swoje życie, by mogły jeszcze bardziej się nim cieszyć, jeszcze bardziej cenić to, że są dziewczynami, kobietami i że nie muszą nikomu niczego udowadniać, a przede wszystkim, że sobie nie muszą nic udowadniać, bo są doskonałe takie, jakie są i w pełni zasługują na to, by czerpać z życia to, co najlepsze. A wtedy cały świat na tym skorzysta, męski też.

Sylwia Śliwocka

1 Murdock M., Podróż Bohaterki. Kobieca droga do pełni. Instytut Studiów Kulturowych RAVEN, Czeladź 2020, str. 23

2 Murdock M., Podróż Bohaterki. Kobieca droga do pełni. Instytut Studiów Kulturowych RAVEN, Czeladź 2020, str. 81

fot. Canva